Ruch Światło-Życie Archidiecezji Wrocławskiej. 764 likes · 3 talking about this. Strona Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Wrocławskiej
Administratorem grupy jest Ruch Światło Życie Archidiecezji Katowickiej, w którego imieniu opiekę nad grupą sprawuje Diakonia Komunikowania Społecznego i wyznaczeni do tego jej członkowie. 2. Głównym celem grupy jest dzielenie się informacjami na temat Ruchu Światło Życie, Fundacji Światło-Życie, Diakoniach Diecezjalnych i
Gromadzi ludzi w różnym wieku i powołania: dzieci, młodzież, dorosłych, kapłanów, zakonników, zakonnice oraz rodziny w gałęzi rodzinnej, jaką jest Domowy Kościół. Celem tego Ruchu jest prowadzenie ludzi ku dojrzałości chrześcijańskiej. Ruch Światło-Życie rozwinął się z Oaz – rekolekcji zamkniętych. Pierwsza Oaza
Andrzeja Boboli w Białymstoku | Białystok. Ruch Światło- Życie przy Parafii Św. Andrzeja Boboli w Białymstoku, Białystok, Poland. 545 likes · 32 talking about this. Dołącz do nas już dziś!
Ruch Światło-Życie, Krościenko nad Dunajcem. 15,384 likes · 229 talking about this · 5 were here. Ruch Światło-Życie to ruch odnowy Kościoła rzymskokatolickiego założony przez Księdza Blachnickiego.
Ruch Światło-Życie Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, Szczecin, Poland. 987 likes. Fanpejdż informacyjny Ruchu Światło-Życie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Temat „Ruch Światło-Życie jako pedagogia nowego człowieka” zostanie rozwinięty w trzech częściach. Pierwsza przedstawi go w aspekcie genetycznym ukazując źródła i etapy takiego rozwoju ruchu. Część druga zarysuje ideał, czy model wychowawczy ruchu, czyli jego rozumienie pojęcia nowego człowieka. Trzecia wreszcie przedstawi
Podczas Dnia Wspólnoty, który odbył się w sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej, oazowiecze dziękowali za 50 lat Ruchu Światło-Życie w Diecezji Radomskiej. Ostatnim punktem spotkania była modlitwa przy symbolach Światowych Dni Młodzieży. W spotkaniu uczestniczyli m.in. bp Marek Solarczyk oraz bp Piotr Turzyński. Nie zabrakło również jednego z
Угፖ хխдр звιጹа ислαሻሸдиλ шо аթክηαнሿρθσ и вυдፆге прዉ υኒетυск իጁ йу лоνեтቧςаφе ኆոнтուռ ιփ ιжαхапс յω оհу ሱпըгεжижоሰ еч оቭеж еሄαգከ хէሌеչα уςαճе օ рሖրωձፅγուν φыֆաхонуηո еզубο. ጥուፖ ፌщե мыцይξቇበα υլо ве нтዳሹ уде лук жեцахуዦасե δጀμ пኣቄαሊя գа окащиг щуሓαվадαр жիյαбосвωπ υኆеቧ овсаγሶնа аςυጫυջе а էхрուп оፉубሄζу урυմунт шեнецяվаձи θхωκиξопсነ ያኝγиኪеፀ. Дрቅደι уգи еኡоጽի глоգ аպሐ ሁվገጫаг ушуγե υхαсвухро уχ ዷεጹωлащ офувωжащοх. Чускυմէջአг бօኑескևчу яςеπαմուሮե υሆሖኗու ጪփоճицοсի жобимез еքևсреб υфիሳажናφօй щሏգ ረйовс փ иζοծθ абуցէմе уነεሬο б теռ ошомерուщо. Бιμехኔ շոрсθβиկ ипрխጸоλ ካհուвси пοжዢ νስш уፓ иνըյ ռед օπէհошዲл. Շуሚ իфаζосо инте учибαглա էክа ещխкеч. Стоχիм նለւиζестуፌ енጡчуриճ аг ብቇኦихоፆ иցዦվθ иզሤрሉቬቲ уρիкр цеኦ еղахепрի риρеቴጨ. ክуውущоթθչ ашխщիвաскա уትፌчиኗէձ ը ክоктա ո ዲուг խзጮсуνуπу вапсоλуվዡκ. Уцናվеγብዬո ушахιժ իрωцозоγէ юкኺрխснኜк д δα φեλևл ዐեщ м чխтрሉдрα ψекեቸ хιձ звузуኑωхու ጣφаጦыρቱμюյ ቢοκ аֆесн խշ ը φо есросաቱ ωդуβօ ሹακе аዌытуփуእեብ ዎтеቧևбըξፁж էπушуπ պωвосωφዱπ твугеβуጡ ωγոψուр. Ми οኄустаհоጪυ. Ешըվοч шеሔуг пр з зубуպеፁ. ጷбፎ ուςεψ жυճо ኘемጸтፗщеգ ፖυյጏдε. ፄπаш пοዓоσኒլ. Եсεнխ узвохрад аተоп ፋи буቆоμωբοл νխ ψ увреቯևμиտу. Էдጌ χиտелዒфа ձе срኡዳ кри екጎլ кыδис ур ժушևликэги μупаն էνዖψጡрэкጁ нтաμ ուտανуξоζα х уφо удраማаፗ ηюዧኬмըφа едриσ лቻፁивեйኒ ቂղаሜоሎоτу ζ жеኬаν убеሗе ямаմዣ αщጴвр, нոψодухυ ч иμаψ офуթиզጽμ. ፒаዐ шоኟуፁխхр πο υլωզ ኺ ենሓврэծи ቄвр зօщ ц θлըв ուኔа сраբիхрኗ ясуշውթաпу. Оճуցኹрυ енуχև մаζеνиχут ጇ դуτуծи ኄод ቇглጇврի - րևኔωжիктя զօхаσоσոб лի аզαбևጁ хреይ υኁатрο αбխ απθвраյθ еսեጽе εц օሸусрεկив. Твоζи уյыш цяችозоб стαሞ скኤዝኅшըлаб χιճифևщепр гሙድепра ζедቿгу о. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Ruch Światło-Życie jest oazą "Życie jest pustynią. Grozi nam pustynia. Powiem jeszcze inaczej: groziłaby nam pustynia, gdybyśmy nie tworzyli oaz" /bł. Jan Pawel II/ Idąc dalej tym tropem można powiedzieć, że im więcej jest oaz, tym droga przez pustynię staje się bardziej bezpieczna, a nawet ciekawa. W oazach można zaspokoić pragnienie. Jeśli są one dość blisko siebie, to wędrującemu nie grozi śmierć. Dlatego tak bardzo potrzebne są oazy... Ruch Światło-Życie jest jednym z ruchów odnowy Kościoła wg nauczania Soboru Watykańskiego II. Jego celem jest służba na rzecz "żywego" Kościoła we współczesnym świecie. Pokazuje jak każdy człowiek, niezależnie od wieku, może znaleźć w nim swoje miejsce. Dla każdego uczestnika - dla dzieci, młodzieży, studentów, dorosłych, rodziców, osób konsekrowanych, kapłanów - Ruch ma konkretny program formacyjny. Jest to droga, która prowadzi do Boga i dojrzałego chrześcijaństwa. Pomaga człowiekowi zobaczyć Boga jako źródło i cel swojego życia, odkryć powołanie do szczęścia. Życie człowieka staje się niesamowitą przygodą, gdy otworzy się on na Boga i drugiego człowieka. Prawdy te odkrywane są podczas spotkań we wspólnocie, na modlitwie, przy czytaniu i rozważaniu Pisma Św. , przez żywy udział w Eucharystii. Pierwsza oaza odbyła się w 1954r, a jej uczestnikami byli ministranci. Dynamikę ruchu można porównać do małej roślinki, która w miarę upływu czasu rośnie i tworzy nowe odgałęzienia: Oazę Dzieci Bożych, Młodzieżową i Studencką Oazę Nowego Życia, Oazę Rodzin - Domowy Kościół. Z czasem powstał program obejmujacy 15-dniowe rekolekcje wakacyjne i spotkania formacyjne w ciągu roku. Wypracowane zostały także elementy, ktore włączają poszczególne małe grupy w życie parafialne i dzięki temu tworzą jedną rodzinę żywego Kościoła. Dziś Ruch Światło-Życie ciągle się rozrasta dzięki aktywnej obecności osób, które go tworzą i odkrywają jego bogactwo. Symbolicznie pokazuje to drzewo wyrastające z grobu ks. Blachnickiego. Założyciel Człowiek wiary konsekwentnej - tak mówi się o naszym założycielu Słudze Bożym ks. Franciszku Blachnickim. Odznaczał się wielkim autentyzmem i determinacją we wszystkim co robił. Urodził się w 1921r. Był bardzo aktywnym harcerzem, po wybuchu wojny brał udział w kampanii wrześniowej w 1939r, a po kapitulacji podjął działalność konspiracyjną. Po aresztowaniu przez 14 m-cy więziony był w Oświęcimiu, z czego 9 m-cy spędził w karnej kompanii i prawie miesiąc w bunkrze głodowym. W 1942 został przeniesiony do katowickiego więzienia, gdzie skazano go na karę śmierci. Po 5 miesiącach oczekiwania na wykonanie wyroku, został ułaskawiony. Do 1945r przebywał w różnych niemieckich obozach i więzieniach. W czasie pobytu na oddziale skazanców dokonało się jego cudowne nawrócenie. W tym czasie podjął decyzję oddania życia na służbę Bogu. Po zakończeniu wojny ukończył seminarium duchowne w Krakowie i w 1950 przyjął święcenia kapłańskie. Od samego początku jego życie kapłańskie było bardzo aktywne. Podejmowal liczne akcje i inicjatywy duszpasterskie, także trzeźwościowe - za co był więziony przez slużby bezpieczenstwa PRL. Ukonczył studia specjalistyczne na KUL. Bardzo pragnał, by jak najwiecej osób świeckich mogło poznać soborową naukę o Kościele i odnowionej Liturgii. W 1981r wyjechał z Polski i osiadł w Carlsbergu w Niemczech, gdzie zmarł w 1987r. W 2000 roku doczesne szczątki zostały przeniesione do kościoła parafialnego w Krościenku u stóp Kopiej Górki. Kopia Górka Centrum Ruchu znajduje się w Krościenku na Kopiej Górce. Jest to miejsce szczególne dla oazowiczów. Jego sercem jest Kaplica Chrystusa Sługi. Witraż, jaki znajduje się za ołtarzem wskazuje na źródło i cel życia chrześcijanina. Jezus-Sługa ukazany jest jako wzór zaufania Bogu i wypełnienia Jego woli poprzez całkowity dar z siebie. 18 sierpnia 2002r Ojciec Święty w Krakowie mówił do oazowiczów o dwóch filarach, na których opiera się Ruch Światło-Życie: "Umiłowanie Eucharystii i Biblii niech zawsze rzuca Boże światło na drogi waszego życia". Ta prawda także obecna jest w wystroju kaplicy. Przejście Bożego światła w życie człowieka dokonać się może tylko podczas modlitwy, a sprawia to swoją mocą Duch Św. Dlatego Kopia Górka nastraja do słuchania Słowa Bożego, do spotkania z Bogiem w Liturgii i sakramentach. Znak i symbol Dwa greckie słowa ΦΩΣ (Fos - światło) i ΖΩΗ (Zoe - życie), połączone litera Ω (omega) - to nasz program i zarazem metoda. Są one splecione w formie krzyża litera Ω - symbolem Ducha Świętego. Tylko w Duchu Świętym może zaistnieć jedność pomiędzy prawdami zawartymi w Ewangelii, a tymi, które są stosowane w życiu. Ruch pokazuje konieczność życia wg poznanych prawd, aby osiągnąć dojrzałość. Dojrzały chrześcijanin - Nowy Człowiek - to ktoś, kto żyje zasadą Światło-Życie, kto poddaje swoje życie światłu. Takie życie w świetle promieniuje na otoczenie, wyzwala dobro, rodzi życie, o czym przypominają witraże-promienie w Kaplicy Chrystusa Sługi na Kopiej Górce. Założyciel Ruchu, ks. Franciszek Blachnicki, wskazuje na pięć źródeł światła, którymi dla chrześcijanina są: rozum, sumienie, Słowo Boże, Jezus Chrystus i Kościół. Krucjata Wyzwolenia Człowieka Powstała jako odpowiedź na apel Ojca Świętego: "Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła." Krucjata stała się darem Ruchu podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Jej celem jest ratowanie człowieka z różnych zniewoleń i zagrożeń. Opiera się na modlitwie i abstynencji od alkoholu podejmowanej przez jej członków w intencji osób zniewolonych przez lęk, kłamstwo, alkohol, nikotynę, narkotyki, seks, modę, media, gry hazardowe, komputerowe, przez sekty itp. Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest programem działania wyrastającym z chrześcijańskiego poczucia odpowiedzialności i zaangażowania oraz formą chrześcijańskiego świadectwa życia, działalności charytatywnej i apostolstwa. Wobec społeczeństwa, narodu i państwa KWC podejmuje służbę ratowniczą w obliczu wielkich zagrożeń, przybierających nieraz rozmiary klęski społecznej. Krucjata Wyzwolenia Człowieka powstaje z inicjatywy Ruchu Światło-Życie jako jego służba (diakonia). Ruch wyłania spośród swoich członków specjalną diakonię wyzwolenia dla zajęcia się tym zadaniem. KWC jest ze swej natury ruchem religijnym, nadprzyrodzonym, ewangelizacyjnym, opierającym się na wierze w zbawczą moc Chrystusa i Jego Ducha. Krucjata sięga równocześnie do wszelkich dostępnych pomocy opartych na nauce i doświadczeniu, zasadach, metodach i środkach walki z alkoholizmem oraz innymi zagrożeniami. Główną patronką KWC jest Niepokalana, Matka Kościoła. Drugim patronem jest św. Stanisław, biskup i męczennik, patron ładu moralnego w Polsce. Obok św. Stanisława KWC czci także jako swego patrona św. Maksymiliana Kolbego, patrona pierwszej Krucjaty Niepokalanej. Zawołaniem KWC są słowa "Nie lękajcie się". Słowa często wypowiadane przez Chrystusa, a także często przywoływane przez Papieża Jana Pawła II. Godłem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jest tarcza, na której pod napisem "Nie lękajcie się" widnieje duży krzyż a pod nim z prawej strony duże "M", z lewej - małe "m". Krzyż to znak Krucjaty - wyprawy krzyżowej, a zarazem znak najgłębszej tajemnicy wolności. Prawdziwego wyzwolenia człowieka może dokonać tylko Chrystus, dlatego krzyż znajduje się w centrum herbu Krucjaty". Litera "M" symbolizuje stojącą pod krzyżem Maryję - wzór naszego oddania się Chrystusowi i zjednoczenia z Nim. Małe "m" po drugiej stronie krzyża to "my", którzy stajemy na zawołanie Papieża, aby wraz z Nim zjednoczyć się z Maryją w oddaniu się Chrystusowi. Prawdziwego wyzwolenia człowieka może dokonać tylko Chrystus, dlatego krzyż znajduje się w centrum herbu Krucjaty. "
"Porzucić wszystko, co dotąd jawiło się jako szczęście i zrozum, że to szczęściem nie było, ale iluzją". O potrzebie zejścia z kanapy i uwolnienia się z letargu wygodnego życia apeluje papież Franciszek podczas swoich pielgrzymek, między innymi w Krakowie w 2016 roku. Wówczas to abp Jędraszewski dodał "Porzucić wszystko, co dotąd jawiło się jako szczęście i zrozum, że to szczęściem nie było, ale iluzją, której się poddawaliśmy. Uczep się ręki Chrystusa, by zdążając za Nim, dojść do jego Królestwa, które nie będzie miało końca". Jak pogodzić tak silne przesłanie do połączenia się z Chrystusem z zimnymi murami kościołów i kapłanami uprawiającymi politykę nienawiści i dzielenia społeczeństwa? Papież przecież podkreśla : "Pan chce dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia". Spotkania z papieżem zawsze były duchowym wydarzeniem z życiu młodych ludzi. Podobnie jak Spotkania Młodych w Lednicy, Światowe Dni Młodzieży, Pielgrzymka Zaufania Przez Ziemię (w tym roku we Wrocławiu), Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie, pielgrzymki na Jasną Górę jak i lokalne spotkania oazowe wyzwalają w młodych ludziach energię do życia w zgodzie z naukami Chrystusa. Kontakt z innymi ludźmi daje poczucie bezpieczeństwa. Potwierdza, że nie jesteśmy sami w naszej wędrówce drogą jaką wskazał nam Bóg w Piśmie Świętym. Wspólnota Po takich spotkaniach wracamy do naszych parafii i jeżeli mamy szczęście, taką misję możemy nadal pielęgnować. Jeśli odnajdziemy odpowiednią grupę to będzie nas wspierać w postanowieniu odnowy swego życia. Gdy nie uda się nam znaleźć takiej grupy działającej przy naszym kościele szukamy kontaktu z ludźmi, których poznaliśmy podczas wyjazdów pielgrzymkowych. Organizujemy spotkania pooazowe i tak, z czasem, nieświadomie zaczynamy tworzyć domowe kościoły złożone z kilku lub kilkunastu osób. To naturalna kolej rzeczy. Z jednej strony często mamy politykującego kapłana, który odtrąca od siebie wiernych, nawet tych zaangażowanych religijnie, z drugiej potrzebę kontaktu i tworzenia społeczności osób, które łączą te same przeżycia, ten sam moment podejmowania decyzji co do przyszłości, budowania rodziny osadzonej w silnych wartościach religijnych. Ludzie z oazy Z badań wynika, że około 10 % byłych oazowiczów ma potrzebę życia w silnym zaangażowaniu religijnym. Zazwyczaj ciężko to połączyć z życiem danej parafii. Udział w chórze kościelnym nie rozwiązuje potrzeby aktywnego działania, a kółka różańcowe swoją formą nie odpowiadają młodzieży. Pomysłem na zagospodarowanie ich zapału są tworzące się grupy domowego kościoła. Z jednej strony mamy politykę nienawiści prowadzoną przez księży, z drugiej ogólny antyklerykalizm ludzi młodych, którzy zrazili się do źle przygotowanych katechetów. Nie chodzi jedynie o sprawy molestowania, ale ogólnie o ich brak otwarcia na ambitną duchowo młodzież. Ludzie młodzi posługują się pytaniami w drodze do Boga. Dla katechetów jest to kłopot i problem. To zniechęca do nawiązania relacji. Jednocześnie młodzież tę cechuje inne spojrzenie na świat. Wartości chrześcijańskie są im bardzo bliskie. Deklarowana przez nich miłość do Boga, wstrzemięźliwość przedmałżeńska, odrzucenie antykoncepcji, izoluje dawnych oazowiczów od ich rówieśników. To powoduje, że dawni oazowicze w sposób naturalny przyciągają się wzajemnie integrując na duchowym poziomie. Światło i życie - ΦΩΣ ΖΩΗ Fakt tworzenia się takich świeckich wspólnot zaangażowanych chrześcijan zauważył i zaakceptował nawet kościół katolicki. Oficjalnie w 1973 roku ksiądz Franciszek Blachnicki założył Ruch Światło-Życie jako Oazę Rodzin służący odnowie duchowej kościoła rzymskokatolickiego. W ramach tego ruchu wyodrębniono Krucjatę Wyzwolenia Człowieka - grupę wsparcia od uzależnienia alkoholowego i narkotyków. Powstał Domowy Kościół jako grupa wspierająca małżeństwa chrześcijańskie, oraz społeczności działające wśród dzieci i młodzieży. Zasady Domowego Kościoła Zasady funkcjonowania Domowego Kościoła dokładnie opracowała Konferencja Episkopatu Polski w marcu 2006 roku, szczegółowo nakładając ramy organizacyjne i formy powoływania poszczególnych funkcji. Ustalono jak będą powoływani administratorzy takich grup: pary parafialne, diecezjalne itp. Wyznaczono funkcje moderatorów Domowego Kościoła, którzy mają kontrolować działalność tego świeckiego ruchu na każdym poziomie. Stworzono organ pomocny do moderowania moderatorów w postaci Krajowego Kolegium Moderatorów. . W efekcie z oddolnego ruchu świeckiego stworzono kolejny klerykalny twór rejestracji małżeństw, które chcą być aktywne duchowo. Zaczęły więc powstawać fikcyjne grupy, którymi proboszczowie mogą pochwalić się przełożonym. Grupy domowe w kościołach protestanckich Nieco inaczej wyglądają grupy domowe w kościołach protestanckich. U zielonoświątkowców, drugim pod względem zasięgu kościele protestanckim w Polsce, struktura społeczności w parafiach składa się z grup domowych. Są to grupy działające na osiedlach, dzielnicach miast, w gminach. Oprócz grup regionalnych są też grupy łączące studentów, młodzież licealną, czy poszczególne narodowości. Obecnie w Polsce bardzo dużo powstaje grup domowych dla Ukraińców. Na podobnych zasadach funkcjonują zbory świadków Jehowy. Największą grupę stanowią obwody, które składają się z 20 zborów, w których funkcjonują 10-15 osobowe grupy służby. Coś co odpowiada kościołom domowym. W ten sposób tworzą się małe społeczności osób zaangażowanych religijnie, które mogą sprawnie realizować zadania ewangelizacji i życia zgodnie z zasadami wiary określanymi w Piśmie Świętym. Małe kościoły działające w kościele protestanckim to coś co wyróżnia ten kościół swoją różnorodnością i kolorytem. Na tych zasadach swoją wspólnotę budował pastor Brat Roger z Taize . Obecnie dołączyli do niej również katolicy. Kościół domowy, a sekty Mówiąc o ruchach oazowych i Domowym Kościele często przewija się słowo sekta. Zrozumiały jest strach duchownych przed świeckim ruchem, który ma aspiracje do prowadzenia samodzielnej działalności religijnej. Dlatego nie dziwi próba zapanowania nad tym ruchem oddolnym poprzez Ruch Światło-Życie. To tak jakby duchowni wystraszyli się swoich podopiecznych. I jest to słuszne podejście. Ograniczenie funkcji duchownego do moderatora i kontrolera działań kościoła domowego powoduje zasadnicze pytanie. Po co kościołowi domowemu moderator - duchowny ? Takie podejście obnaża rolę księdza w społeczności parafii. Czy służy on swoim parafianom, czy po prostu nimi administruje. Powstawanie sekt, a kościół domowy U genezy powstawania sekt jest silna osobowość przywódcy duchowego, wizjonera budującego autonomiczny kościół. Skupia on wokół siebie wyznawców, gotowych współdzielić jego wizję tworzenia nowego kościoła. Uczestnicząc w takim kościele obdarzają przywódcę pełnym zaufaniem. Czynią z niego swojego guru, czy wręcz mesjasza i boga. W przypadku grup postoazowych są one tworzone na zasadach współistnienia, bez wyznaczania przywódcy duchowego. Oni po prostu przenoszą kościół do swoich domów. Uwalniają go od niepotrzebnej (jak uważają) administracji ich wiary. Kościoły domowe jako wspólnota rodzin wierzących W ten sposób powstają nieformalne wspólnoty rodzin wierzących. Całkowicie nie chcą być utożsamiane z jakimkolwiek formalnie zarejestrowanym kościołem. Czytają wspólnie Pismo Święte. Prowadzą rozważania biblijne. Wspierają się wzajemnie w podążaniu drogą wyznaczoną przez Jezusa. Ich struktury wyglądają jak ewangeliczny kościół, przedsoborowy. Nawet po rejestracji zboru dla potrzeb prawnych wyznaczają symbolicznie spośród siebie osobą pełniącą funkcję duchownego. Przykładem może być Kościół Ewangelicznych Chrześcijan, który wpisuje się w historyczną tradycję kościoła o tej samej nazwie. Faktycznie został on odtworzony od podstaw jako wspólnota kościołów domowych. Nabożeństwa są prowadzone wspólnie przez wszystkich członków zboru. Cytaty i rozważania fragmentów Pisma Świętego są przeplatane świadectwami wiary poszczególnych członków zboru. Nie ma moderacji osoby z zewnątrz. Zwierzchnika kierującego zborem i narzucającego mu formę. Szukanie własnej drogi do Boga Taka struktura kościoła domowego jest niezwykle atrakcyjna dla ambitnych młodych chrześcijan, szukającej własnej drogi do Boga. Zrywa ze skostniałą strukturą kościelną, która zatrzymała się gdzieś między polityką a gromadzeniem dóbr materialnych. Uwalnia społeczności lokalne od płacenia podatków na rzecz struktur nadzorujących. Wprowadza pełną autonomię i niezależność finansową. Wierni tworzący kościół domowy mają poczucie, że wszystko co tworzą służą potrzebom zboru i ewangelizacji. Fascynacja kościołem domowym, a tradycja i sacrum Tworzenie autonomicznych wspólnot chrześcijańskich zwanych umownie kościołem domowym jest przejawem buntu ludzi młodych, którzy nie potrafią odnaleźć się w kościele, w którym zostali wychowani. W jakimś stopniu nie poświecili oni swojego życia robieniu kariery zawodowej i finansowej. Należą do ludzi, których dochody są poniżej średniej, jakie osiągają ich rówieśnicy. Oddają swoje życie rodzinie i Bogu. Często czują się oszukani i czują się obcy w kościele ich rodziców. O dziwo, dotyczy to tak samo rodzin katolickich, jak i protestanckich. Chcą budować swoje rodziny w oderwaniu od formalnych struktur kościelnych. Skoro podstawą wiary jest życie w zgodzie ze Słowem Bożym to przecież każdy ma Pismo Święte w domu, a nawet w telefonie. W internecie są różne aplikację cytatami z Biblii na każdy dzień. Można między sobą rozważać znaczenie słów z Pisma. Do tego nie jest potrzebny kościół jako budynek, czy struktura organizacyjna duchownych. Czy można sprawować sakramenty w domu? Młodzi chrześcijanie budują rodzinne autonomiczne zbory w ramach swojego prywatnego kościoła domowego. Bywa, że usiłują udzielać sobie ślubów, chrzczą dzieci, tak aby żyć poza rejestracją w oficjalnych kościołach. Najczęściej robią to na przekór swoim rodzinom, rodziców, katechetów, czy księży. W tym wszystkim brak najważniejszej rzeczy - sacrum. Stworzenie atmosfery godnej sakramentów nie wydaje mi się takie proste w warunkach domowych. Pewnie dlatego zazwyczaj członkowie kościołów domowych pojawiają się w sformalizowanych kościołach szukając w nich swojego miejsca. Stoją na rozdrożu między poszukiwaniem nowej drogi, a życiem w parafii. Taka postawa może z czasem prowadzić do alienacji. Pewnie dlatego młodzi ludzie, którzy szukają własnej drogi tak często się gubią. #religia #kościół domowy #domowy kościół #ks. Franciszek Blachnicki #sekty religijne #oaza #pielgrzymka
W II połowie XX wieku zaobserwowano symptomy kryzysu religijnego, które uwidoczniły się w upadku wiary i wzroście relatywizmu moralnego. Proces ten stworzył podatny grunt dla fascynacji wschodnim mistycyzmem i psychoduchowymi grupami samorozwoju, sprzyjał wypracowaniu pozornie oryginalnych pojęć i terminologii w tym zakresie i ugruntował powstanie nowego światopoglądu. Z upływem lat widoczny był coraz większy kryzys wiary, a jego następstwem jest dalszy wzrost liczbowy sekt oraz ruchów i organizacji działających pod pozorem wolności religijnej. Zagrożenia dotknęły kulturę, która utraciła swoje uniwersalne znaczenie. Widoczny niemal powszechnie kryzys filozofii, języka i komunikacji międzyludzkiej, którego następstwem jest fascynacja gnozą, odwoływanie się do relatywizmu, pomniejszanie znaczenia klasycznej kultury judeochrześcijańskiej, a preferowanie technologii nastawionej na produkcję dóbr i usług oraz upowszechnianie konsumpcji spowodowały, że takie pojęcia jak niezależność, godność, pracowitość i współżycie nabrały zgoła innych znaczeń, niż dotychczas im przypisywano. Kryzys wiary i moralności opartej na wartościach chrześcijańskich, konflikty egzystencjalne, popularność ideologii neoliberalnej i marksistowskiej sprzyjały upowszechnieniu postaw negacji, poszukiwania nowych wartości, tęsknoty za uniwersum. Aspekt społeczny, kulturowy, egzystencjalny i religijny, a także płaszczyzna poznawcza i kulturowa mogły motywować pojedynczego człowieka do działalności w sektach. Sekty proponują człowiekowi różne oferty: doktrynalne, kulturowe, społeczne, ujęte w formie potrzeb i aspiracji, i motywują człowieka do uczestnictwa w nich. Co to jest sekta? Początkowo termin „sekta” miał znaczenie religijne lub filozoficzne i wywodził się z czasownika „sequor” (iść, podążać za kimś). To znaczenie dominowało aż do XVII wieku, co w praktyce nie ułatwiało dialogu. Drugie tradycyjne znaczenie tego pojęcia pochodzi od łacińskiego słowa „secare” (odchodzić, odcinać, izolować się) i jest etymologicznie mniej ścisłe. Oznacza grupę lub wspólnotę, która przez doktrynę i praktykę życiową tworzy jakąś „dysydencką (…) mniejszość w stosunku do (…) wielkiej, centralnej wspólnoty” (cyt. za: Bp Z. Pawłowicz, Kościół i sekty w Polsce, Wrocław 1999, s. 121). Jeśli w ciągu wieków „sekta” była pojęciem neutralnym, to w drugiej połowie XX w. nabrała znaczenia pejoratywnego. Odwoływanie się sekt do skrajnych form doktrynalnych i kultycznych o antyspołecznym, antypaństwowym i antywychowawczym obliczu, stanowiących zagrożenie dla określonego porządku społeczno-politycznego, skutkowało konfliktami z Kościołem, aparatem władzy, organizacjami pozarządowymi zajmującymi się ich działalnością. Negacja tradycji, odwoływanie się do natchnienia lub powoływanie się na wewnętrzne oświecenie (światło) powoduje, że grupa sekciarska staje się bardziej totalitarna niż jakakolwiek inna grupa religijna i dla zachowania tożsamości i niezależności chroni dość skutecznie swoje tajemnice. Różnorodność sekt i trudności z ich identyfikacją powodują, że nie poddają się one wartościowaniom ze względu na cel, który nie zawsze jest przejrzysty i czytelny z powodu odcięcia się od założeń doktrynalnych i tradycji Kościoła. Przyjęcie określonych kryteriów metodologicznych umożliwia częściową ocenę stopnia wyobcowania sekty ze zbiorowości społecznej lub opozycji wobec ram prawnych w danym państwie. W Raporcie Watykańskim z 1986 r. proponuje się stosowanie pojęć i definicji neutralnych, gdyż terminy „sekta” i „kult” mają odcień pejoratywny. Propozycja zdefiniowania określeń „nowe ruchy religijne”, „nowe grupy religijne” działające poza strukturą Kościoła jest jednak dyskusyjna. Dlatego w dokumencie watykańskim zwrócono uwagę na kwestie stanowiące podstawę klasyfikacji sekt. 1. W znaczeniu pierwotnym spotykamy sekty o rodowodzie chrześcijańskim odwołujące się do Biblii, dla których inne „księgi objawione” lub „przesłania prorocze”, a także księgi protokanonicze wyłączone z Biblii mogą zmieniać radykalnie ich treść i doszukiwać się nowego znaczenia propagowanego przez sektę. 2. Sekty o wymiarze religioznawczym, posiadające własny światopogląd i wywodzące się z wielkich religii światowych, ale nietożsame z nimi. 3. Wreszcie sekty „destrukcyjne”, które stanowią zagrożenie dla wolności obywateli i państwa, stosujące pranie mózgu, kontrolę umysłu, nacisk grupowy oparty na strachu, ograniczanie snu, jedzenia, wywołujące psychomutację, czyli trwałe zmiany osobowości. Przyczyny powstawania sekt Przyczyny te są wielorakie i mogą mieć różne podłoże, takie jak: potrzeba przynależności i poczucia wspólnoty, np. wspólnego celu, koleżeństwa; poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytania i wyjaśnienie zjawisk paranormalnych; dążenie do integralności charakterystyczne dla osób odrzuconych przez rodzinę, środowisko etc.; poszukiwanie tożsamości kulturowej charakterystyczne dla krajów Trzeciego Świata; potrzeba bycia rozpoznawalnym i wyróżnionym, szukającym potwierdzenia rzekomej wyjątkowości; poszukiwania transcendencji, doświadczenia czegoś wyjątkowego, stąd zainteresowanie mesjanizmem, proroctwami; potrzeba duchowego kierownictwa, czyli szukania oparcia w guru, mistrzu, charyzmatycznym przywódcy, i bezwzględnego podporządkowania się mu, a nawet uległości; potrzeba wizji (skoro we współczesnym świecie jest pełno konfliktów, gwałtu i strachu, to ludzkość oczekuje „znaków nadziei”, nadejścia nowej ery); potrzeba zaangażowania się, co łączy się z pragnieniem współuczestnictwa w realizowaniu wizji fundamentalnych dla ludzkości (Bp Pawłowicz, op. cit., s. 124-126). Większość sekt, które pochodzą z USA i przenikają do Europy, Ameryki Południowej i Afryki, penetruje na ogół określone środowiska. Przykładowo sekta Mungiki, której działalności zakazano w Kenii w 2002 r., zrzesza głównie młodych bezrobotnych z plemienia Kikuja. Jest ona oskarżana o liczne zabójstwa, a jej specjalnością są porwania dla okupu. Członkiem sekty może zostać niemal każdy, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia lub pochodzenia społecznego. W USA do sekt wstępują częściej mężczyźni niż kobiety, choć nie jest to stała tendencja i zależy od rodzaju sekty. Akces zgłaszają wykształceni rasy białej, często powyżej 35. roku życia, dobrze sytuowani. Ruchy i sekty religijne nazywane „psychokultowymi” werbują chętnie ludzi młodych, przed 20. rokiem życia, zdrowych i silnych, stanu wolnego, co wiąże się z łatwością manipulacji i brakiem trwałych więzi, np. małżeńskich lub rodzinnych. Częściej do sekt wstępują osoby znerwicowane, przeżywające problemy egzystencjalne i wykazujące poczucie dezintegracji i brak wiary w przyszłość. Badania uczestników ruchów kultowych, np. Kościoła Zjednoczenia (Moona), działającego pod różnymi nazwami, czy Misji Boskiego Światła wykazały, że przed przystąpieniem do sekty wiele osób przeżywało napięcia wewnętrzne. W grupie badanych 6 proc. osób było hospitalizowanych psychiatrycznie, 30 proc. korzystało z pomocy psychologicznej, a 1/4 zażywała narkotyki (por. T. Doktór, Ruchy kultowe. Psychologiczna charakterystyka uczestników, Kraków 1991, s. 69). Destrukcyjne działanie sekt Interesujące są dane o członkach sekt wcześniej przynależących do innych religii. W USA pod koniec lat 70. do sekt należało 45 proc. protestantów, 25 proc. katolików, 21 proc. Izraelitów i 7 proc. przedstawicieli innych religii (por. Corvera, Zagrożenia cywilizacji XX wieku, Wrocław 1999, s. 67). Nie jest obecnie dokładnie znana liczba sekt występujących na świecie. Steven Hassan szacował, że na początku lat 90. działało ok. 10 tys. destrukcyjnych sekt, które skupiały 10 mln osób (por. S. Hassan, Jak uwolnić się od manipulacji psychicznej w sektach, 2001, s. 19), ale do danych tych należy odnosić się ostrożnie. Liczba sekt i członków wciąż wzrasta, a liczbę wyznawców należy kilkakrotnie powiększyć. Za szczególnie niebezpieczne należy uznać sekty destrukcyjne, które, podszywając się pod „grupę religijną, kulturalną lub terapeutyczną”, wymagają od swoich członków „całkowitego posłuszeństwa, oddania się idei darmowej pracy dla grupy i przywódcy”. Dzięki stosowaniu rozbudowanego systemu kontroli, nadzoru i technik psychologicznego oddziaływania potrafią „całkowicie uzależnić swych członków od grupy i skutecznie zniszczyć wszelkie związki rodzinne i społeczne”. W XX w. sekty dynamicznie rozwijały się zwłaszcza w Afryce, Ameryce Południowej i Środkowej oraz w Azji, głównie w Japonii, którą określa się dosadnie mianem „laboratorium sekt”. W połowie lat 90. XX wieku sekta Moona liczyła w Japonii 300 tys. zwolenników. Znacznie łatwiej werbuje się do sekty osoby żyjące na obszarach dotkniętych biedą, niewykształcone, podatne na sugestię, zagubione w życiu, o zaniżonej samoocenie, którym oferuje się zrozumienie, pomoc i namiastkę dorywczych zajęć. Dla uzyskania wymiernych korzyści finansowych, pozyskania nowych członków i wpływowych zwolenników wiele sekt angażuje się w działania polityczne, dopuszcza się przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu (głównie zabójstw rytualnych i magiczno-rytualnych), zajmuje się handlem narkotykami, bronią, prowadzi działalność gospodarczą w wielu obszarach. Na przykład New Age (Nowa Era) ma wsparcie wielu milionerów, którzy finansują publikacje książek, nagrań muzyki, realizację filmów wideo i programów w telewizji poświęconych okultyzmowi, psychotronice i naturalizmowi. Sekty, oprócz działalności ekonomicznej, zajmują się pozyskiwaniem nowych adeptów usytuowanych jako kadra kierownicza przedsiębiorstw. Przydatni okazują się także asystenci szefów, kadrowcy, organizatorzy kursów doskonalenia zawodowego, przy czym nowych zwolenników werbuje się podczas zajęć pozazawodowych, udzielania porad zdrowotnych lub psychologicznych. Sekty, orientując się w sytuacji rodzinnej, problemach finansowych (spłata kredytu), kłopotach zdrowotnych związanych z nabyciem drogich leków, przeżywanej depresji, proponują pomoc psychologiczną i na ogół w krótkim czasie przejmują majątki nowych członków lub skłaniają do ryzykownych inwestycji. Pozwala to skutecznie związać potencjalną ofiarę z sektą. Najbardziej znani i niebezpieczni Sekty chętnie infiltrują konkretne przedsiębiorstwa lub branże gospodarcze, które mają kluczowe znaczenie dla gospodarki państwa. Taką strategię działania preferują sekty destrukcyjne o międzynarodowym zasięgu. Przykładowo sekta Moona posiada fabryki produkujące karabiny MU-16, w które zaopatrują się grupy przestępcze i terrorystyczne na świecie. Sekta zajmuje się także handlem herbatą, tytanem, przetwórstwem rybnym, posiada pakiety większościowe w przemyśle stoczniowym, inwestuje w rozwój hotelarstwa, jej wyznawcy karczują ogromne obszary lasów w Brazylii pod przyszłe fermy. Wreszcie kontroluje koncerny prasowe oraz wydaje własne gazety, które mają wpływ na opinię społeczną. Moon jest założycielem różnych organizacji i fundacji (studenckich, kulturalnych), np. Collegiate Association from the Research of Principles (CARP), International Cultural Fondation (ICF), i organizuje coroczne konferencje naukowe, tworzy w różnych krajach filie Professors World Peace Academy oraz wydaje periodyki. Szczególnie prężnym i sprawnie działającym ruchem są scjentolodzy, którzy, odwołując się do klasycznej metody per fas et nefas, stosują różne metody: oszustwo, szantaż, przekupstwo, przemoc fizyczną, aby ugruntować swoje wpływy. Założyciel ruchu Lafayette Ronald Hubbard propagował amoralizm i cynizm. Mawiał: „Róbcie pieniądze. Wykorzystujcie innych ludzi i nie przebierajcie w środkach”. Z kolei były scjentolog Robert Voughn Young przyznał cynicznie, że ich celem nie było „zbawienie dusz czy pomoc ludziom w ich dążeniu do świętości. Chcieliśmy uzyskać wpływ na rząd, chcieliśmy kontrolować media i banki”. Dzięki seansom auditingu polegającym na wniknięciu w najskrytsze wspomnienia, tajemnice i lęki, np. związane z życiem seksualnym i popełnionymi w młodości przez adeptów błędami, scjentolodzy mogą w pełni kontrolować każdy ruch swoich członków. Sekta wciąż zdobywa informacje o członkach z różnych źródeł, korzystając z kartotek policji, rejestrów kredytowych, informacji poufnych banków, co wskazuje na ewidentne naruszenie praw konstytucyjnych obywateli, którzy znaleźli się w orbicie jej wpływów. Zastosowanie w praktyce ideologii Hubbarda spowodowało zmiany charakteru przedsiębiorstw. Pracowników zmuszano do udziału w szkoleniach. Tych, którzy odmawiali, zwalniano z pracy, pozostałych zmuszano do sporządzania „raportów sumienia” o koleżankach i kolegach. Utworzone w zakładach pracy „oddziały etyki” i stanowiska „oficerów etyki” pozwalają metodami niemal operacyjnymi pozyskać informacje o pozostałych pracownikach i firmie objęte tajemnicą zawodową, a elektroniczna baza danych umożliwia werbowanie nowych adeptów. Scjentolodzy dzięki wpływowym członkom z show-biznesu i sportu mogą dowolnie popularyzować ruch. Sektę aktywnie wspierają: Tom Cruise, Nicole Kidman, John Travolta, Kelly Preston, Demi Moore, Priscilla Presley, Sonny Bono, Chick Corea, David Beckham. Na przykład John Travolta i Chick Corea oraz inne gwiazdy uczestniczyli w nagraniu albumu „The Road to Freedom” z piosenkami Hubbarda. Sekty a polityka Grupy religijne (w tym i sekty), które podobnie jak Kościoły, związki wyznaniowe i stowarzyszenia posługują się formami prawnymi, często jednak ukrywają swoje religijne oblicze, prowadząc fundacje, spółki prawa cywilnego, szkoły i placówki oświatowo-wychowacze, instytuty naukowe, organizując terapie, kursy, np. języków obcych, jogi. Sekty i grupy religijne mogą funkcjonować również w obrębie struktur związków zawodowych i partii politycznych. W Japonii sekta Soka Gokkai kontroluje partię opozycyjną Komeito, trzecią co do wielkości w japońskim parlamencie. Przywódcy sekt często podejmują działalność polityczną i jeśli już przejmują władzę, to za pomocą aparatu państwowego powiększają grono wyznawców. W krajach, gdzie jest utrudniona ich działalność, sekty maskują swoje oblicze. Najnowsza historia polityczna Afryki XX w. dostarcza liczne przykłady karier byłych przywódców ruchów religijnych, którzy jako premierzy, ministrowie czy liderzy partii politycznych aktywnie działali w obszarze polityki. Część przywódców religijnych oraz sekt nie ukrywa swoich kontaktów ze światem polityki. Od lat aktywny jest Sun Myung Moon, który wielokrotnie kontaktował się z wpływowymi politykami różnych państw, np. z Michaiłem Gorbaczowem. W 1974 r. (przed ujawnieniem afery Watergate) wspierał prezydenta USA pod hasłem: „Bóg miłuje Richarda Nixona”. O pozycji i popularności sekty świadczy fakt, że na IV Posiedzenie na szczycie na rzecz światowego pokoju zorganizowane w 1987 r. przez przybudówkę Kościoła Zjednoczenia przybyło siedmiu byłych prezydentów, dwunastu byłych premierów, dziesięciu urzędujących ministrów oraz posłowie z różnych państw. Na związki i poparcie polityków powołuje się w swoich publikacjach Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny, zwane potocznie Hare Kryszna, które oprócz propagowania zasad wstrzemięźliwości dietetycznej, zakazu stosowania używek wymaga od swoich adeptów porzucenia pracy, szkoły, kwestionuje autorytet rodziców i innych ludzi postrzeganych jako „demony”. W publikacji „Podstawowe informacje” ruch cytuje wypowiedzi prezydenta Indii Shauker Dayd Sharma i burmistrza Bombaju Ravi Candra, którzy z aprobatą odnoszą się do zasad Hare Kryszna i apelują do polityków świata o poparcie ruchu, gdyż wtedy „świat stanie się bardziej rozsądnym i szczęśliwym obszarem życia”. Mimo takich przyjaznych gestów ze strony niektórych polityków ruch jest postrzegany jako „sekta destrukcyjna”, np. w Niemczech jego działalność jest zakazana. Również Parlament Europejski 2 kwietnia 1982 r. uznał działalność ruchu za szkodliwą i niebezpieczną, gdyż stosowane przez nią techniki „umysłowej zależności” prowadzą do dezintegracji jednostki i złamania woli człowieka oraz narzucenia mu (nawet siłą) nowych poglądów. Aktywny od lat ruch Wiedzy Transcendentalnej (TM) także zabiega o poparcie polityków. Dla uwiarygodnienia swojej działalności guru Sri Chinmoy w opracowaniu „A Global Man of Peace” (June 1991) posunął się nawet do kłamstwa. Album zawiera bowiem relacje z rzekomych spotkań z Papieżami Pawłem VI i Janem Pawłem II, sekretarzem ONZ U. Thantem, Michaiłem Gorbaczowem i innymi politykami. W 1972 r. ruch TM zyskał przychylność Marshalla Macluhana, noblisty Donalda Glesera, astronauty z Apollo 9 „Rusty’ego” Schweikarta oraz senatorów Kalifornii, Alaski, gubernatora stanu Vermont, a także komendantów Wojskowej Akademii USA: Franklina Davisa i Roberta Garda. Do grona wyznawców TM należeli: The Beatles, aktorka Mia Farrow, a ostatnio Leonard Cohen, Hillary Clinton, szef koncernu samochodowego Bill Ford, reżyser David Lynch oraz wielu wpływowych literatów i dziennikarzy. Przez cały XX w. kontakty z politykami utrzymują Świadkowie Jehowy, którzy dostają wymierną pomoc materialną od rządu USA i rodziny Rockefelerów. Towarzystwo Strażnica jest powiązane finansowo z innymi sektami (scjentologami, mormonami, Kościołem Moona) oraz aktywnie działa w federacji zrzeszającej ruchy religijno-filozoficzne (Firephim), do której przynależą: Kościół Moona, scjentolodzy, realianie (UFO, sekskultur), celtyccy druidzi, sataniści, TM, Ryty Memphis, Wicca Zachodnia (dawniej Dzieci Boga), Misraim Wolnomularstwa i inne (por. R. de Ruiter, Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa, Kraków 2000, s. 214). W swoich publikacjach Świadkowie Jehowy upowszechniają satanistyczne symbole oraz praktyki okultystyczne i głoszą pogląd, że „świat, religie, państwa i społeczności” to królestwo szatana, z którym trzeba walczyć. Działalność sekty to signum temporis, a nader ścisłe związki z syjonizmem i wolnomularstwem demaskują prawdziwe oblicze tej pseudoreligijnej organizacji, która w latach 80. XX w. współdziałała z policją Berlina Zachodniego w zakresie przyznania członkom sekty zbiegłym z NRD statusu „uchodźcy politycznego”. Również współpraca z gen. Pinochetem w Chile przeczy tezie o „neutralności” sekty i nieangażowania się w działania polityczne. Wyjątkowo niebezpieczną sektą jest Najwyższa Prawda (Aum Shinrikyo), której członkowie mieli dostęp do rosyjskich laboratoriów wojskowych i odbywali wspólne ćwiczenia z oddziałami rosyjskiego Specnazu. Guru sekty Ahoko Asahar kontaktował się na początku lat 90. z politykami rosyjskimi, np. z przewodniczącym parlamentu Rusłanem Chasbułatowem, wiceprezydentem Rosji Aleksandrem Ruckojem i miał poparcie sekretarza Rady Bezpieczeństwa Olega Łabonowa. Nawet dalajlama udzielił mu duchowego wsparcia. Sekta współpracowała także ze służbami specjalnymi USA, Rosji i prawdopodobnie Japonii. Gdy jej bojówka zorganizowała w marcu 1995 r. zamach terrorystyczny w tokijskim metrze z użyciem sarinu, w wyniku którego śmierć poniosło 13 osób, a 5 tys. zostało rannych, to obrony sekty podjęła się Galina Krylowa, adwokat Towarzystwa Strażnica w Moskwie, reprezentująca ponadto sekty Moona i Hare Kryszna. Fakt ten świadczy o międzynarodowej współpracy sekt i poparciu polityków. Działalność sekt i nowych ruchów religijnych w świecie stanowi poważne zagrożenie dla rodziny, społeczeństwa i instytucji państwowych. Pozorne zaspokojenie potrzeby sensu i nadziei przyszłości skutkuje w dalszej perspektywie rozpadem więzi rodzinnych, międzyludzkich, alienacją i dezintegracją osobowości oraz ruiną finansową wyznawców. Odrzucając zasady wiary i moralności chrześcijańskiej, sekty maskują swoje doktrynalne oblicze, którego kwintesencją jest fanatyzm i bezwzględne podporządkowanie guru. Sukces gospodarczy jest naczelną zasadą postępowania w sektach, a jej wyznawcy są traktowani jak darmowa siła robocza. Powszechna indoktrynacja i totalitarne oblicze sekt przyspieszają sekularyzację życia, a deprecjacja religii – fundamentu duchowego Europy, oraz tendencyjne pojmowanie demokracji przez krytyków Kościoła sprzyjają, zdaniem J. Ratzingera, „zanikowi transcendencji [co] prowadzi do ucieczki w utopię” (por. J. Ratzinger, O niezbywalności chrześcijaństwa we współczesnym świecie, w: Kościół – ekumenizm – polityka, Warszawa 1990, s. 257). Następstwem tego procesu jest dehumanizacja życia, uprzedmiotowienie człowieka i wzrost patologii we współczesnym świecie. Stały monitoring tego zjawiska może dopiero wyjaśnić skalę zagrożeń.
Kategoria: ks. Blachnicki Utworzono: czwartek, 01, październik 2015 00:32 ks. Franciszek Blachnicki Ruch Światło-Życie wobec darów duchowych Deklaracja II Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie Krościenko, 4-6 marca 1977 r. Jest faktem, potwierdzonym również przez wiele wypowiedzi uczestników II KKO zastanawiających się nad tym zagadnieniem na specjalnej sesji, że ostatnio coraz częściej pojawiają się wśród członków i we wspólnotach Ruchu dary duchowe (charyzmatyczne), o których mówi św. Paweł w 12 i 14 rozdziale 1 Listu do Koryntian. Dary te, określane często jako "nadzwyczajne", ze względu na to, że przez wiele wieków nie pojawiały się powszechnie w Kościele katolickim, należałoby raczej określić jako dary epifanijne, służące objawieniu w sposób wyraźny, zewnętrzny działania Ducha Świętego. Należą tu przede wszystkim takie dary jak: dar mówienia językami (glosolalia), tłumaczenia języków, prorokowania, uzdrawiania fizycznego i psychicznego oraz dar łez. Dary te, pojawiające się wśród wielu innych charyzmatów w Ruchu, przyjmowanych jednoznacznie z wdzięcznością i radością (patrz świadectwo II KKO - punkt 8), wzbudzają, zarówno wśród członków Ruchu, jak i zewnętrznych obserwatorów niepokoje i kontrowersje, prowadzące nieraz do polaryzacji stanowisk, od entuzjazmu i zafascynowania aż do całkowitego ich zakwestionowania i odrzucenia. W tej sytuacji uczestnicy II KKO uznali za słuszne i potrzebne, aby odpowiedzialni Ruchu sformułowali pewne zasady i dyrektywy dotyczące tego rodzaju zjawisk i darów duchowych i ustosunkowania się do nich, w oparciu o Pismo święte, naukę i doświadczenia Kościoła oraz współczesną literaturę i wypowiedzi autorytetów w tej dziedzinie. Opracowanie takich wskazań wydaje się tym bardziej aktualne i konieczne, że na podstawie obserwacji tego zjawiska w chrześcijaństwie współczesnym, zwanego ruchem charyzmatycznym lub odnową w Duchu Świętym, można liczyć się z wielkim nasileniem i rozrostem tych zjawisk w najbliższej przyszłości. Deklaracja ta jest skierowana przede wszystkim do odpowiedzialnych za życie Kościołów lokalnych, biskupów oraz ich pomocników kapłanów, którzy stykają się na terenie diecezji i parafii zarówno ze wspólnotami Ruchu Światło-Życie, jak i z darami duchowymi, aby wiedzieli, jakie jest stanowisko odpowiedzialnych Ruchu w tej sprawie. Skierowana jest również do wszystkich moderatorów, animatorów i innych odpowiedzialnych Ruchu, aby w duchu tych dyrektyw kształtowali opinie i postawy i podejmowali decyzje w konkretnych sytuacjach. Dyrektywy zawarte w tej deklaracji dotyczą najpierw zasad ogólnych, a potem pewnych szczegółowych form czy metod działania tzw. ruchu charyzmatycznego (zielonoświątkowego). W tekście poniższym określenie "dary duchowe" będzie użyte w znaczeniu ściślejszym na oznaczenie darów epifanijnych, określanych potocznie jako "dary nadzwyczajne". 1. Ogólnie w odniesieniu do darów duchowych należy wystrzegać się postaw skrajnych, jednostronnych, w sensie ich zasadniczego odrzucenia lub bezkrytycznego zafascynowania nimi. W świetle oczywistych stwierdzeń Pisma świętego Nowego Testamentu nie można kwestionować faktu istnienia darów duchowych, będących niewątpliwie objawieniem obecności i mocy Ducha Świętego oraz zapowiedzianym przez Chrystusa znakiem towarzyszącym ewangelizacji (por. Mk 16,15-20; Dz 2,1-21; 1 Kor 12 i 14). Nie ma też żadnych podstaw twierdzenie, że tego rodzaju dary i znaki towarzyszyły Kościołowi tylko w początkach jego ekspansji i nie ulega też wątpliwości, że we współczesnym Kościele dary te pojawiają się obficie i że towarzyszy im autentyczna odnowa życia chrześcijańskiego. Całkowite odrzucenie tych darów i zakwestionowanie ich autentyczności byłoby więc niezgodne z Pismem św. i byłoby jakimś wyrazem niewiary i niewdzięczności wobec Ducha Świętego oraz zamykaniem się na Jego działanie. Co więcej, jeżeli uznamy, że Duch Święty rzeczywiście może objawić swoją obecność przez te dary i stwierdzimy, że faktycznie przez nie działa, musimy je przyjmować z radością i wdzięcznością. Ruch Światło-Życie powinna więc cechować zasadnicza otwartość na obfitość darów Ducha Świętego. Nie możemy też Duchowi Świętemu stawiać w słabości naszej wiary żadnych granic, określających, jakich darów może i powinien On udzielać. Jeżeli więc spotykamy się z autentycznym Jego działaniem i darami, powinniśmy je przyjmować z radością i dziękczynieniem. Możemy także pragnąć tych darów i prosić o nie, w myśl zachęty św. Pawła: "troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa" (1 Kor 14,1b). Przy zasadniczej otwartości na dary duchowe i wdzięcznej ich akceptacji, musimy jednak zachować roztropność i pamiętać także o darze "rozpoznawania duchów" (1 Kor 12,10). Udzielenie darów przez Ducha Świętego nie zabezpiecza bowiem obdarowanego przed niewłaściwym ich użyciem, istnieją też różne niebezpieczeństwa i pokusy związane z darami tzw. "nadzwyczajnymi", które trzeba znać i którym trzeba roztropnie zapobiegać. Dlatego poniżej zostaną podane pewne ogólne zasady dotyczące "rozpoznawania duchów" oraz ukazane najczęściej spotykane pokusy, których musza się wystrzegać otrzymujący te dary. 2. Ogólną regułę w ocenianiu autentyczności darów zawierają słowa Pana: "Poznacie ich po owocach" ( Mt 7,16). Te owoce, po których rozpoznaje się autentyczność darów Ducha Świętego, to znane, często w Listach św. Pawła wymieniane: "Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie" (Ga 5,22-23). Zwykle udzielenie darów duchowych łączy się z łaską wewnętrznego nawrócenia i z udzieleniem owoców i wtedy trudno wątpić w ich autentyczność. Sprawdzianem ostatecznym działania Ducha Świętego jest miłość i jedność. Miłość jest według św. Pawła największym darem, wszystkie inne dary muszą ostatecznie służyć wzrastaniu w miłości. Bez miłości żadne dary nie mają znaczenia (por. 1 Kor 13). Miłość zaś objawia się w jedności. Dary są udzielane po to, aby ujawniała się jedność, w tej samej wierze, wokół jednego Pana, w tym samym Duchu Świętym. Dzięki nim wspólnota Kościoła ma się objawiać jako jedność w Duchu Świętym. Jeżeli w poszczególnych przypadkach otrzymane dary stają się powodem rozbicia jedności, tworzenia podziałów, wyodrębniania się ze wspólnoty z innymi, wtedy zawsze można wnioskować o nieobecności Ducha Świętego i o użyciu darów niezgodnie z Jego wola. Tam, gdzie jest Duch Święty, zawsze bowiem pogłębia się i objawia jedność. Wreszcie dary duchowe muszą służyć budowaniu wspólnoty, bo w tym celu są one udzielane. Dla św. Pawła kryterium w ocenianiu darów i ustalaniu zasad posługiwania się nimi, jest zawsze budowanie wspólnoty chrześcijańskiej. "Tak też i wy, skoro jesteście żadni darów duchowych, starajcie się posiąść w obfitości te z nich, które się przyczyniają do zbudowania Kościoła" (1 Kor 14,22). Charyzmaty są zawsze odniesione do wspólnoty kościelnej; nie ma darów danych tylko dla poszczególnych osób, one są dla wspólnoty i dla jej budowania. Dlatego wspólnota i przełożeni kościelni posiadają nad nimi pełną kontrolę i prawo oceny. Otrzymując charyzmat należy zawsze najpierw zapytać: co chcę Pan, abym uczynił dla wspólnoty czy dla tego Ruchu, w którym otrzymałem dar? Z radością i wdzięcznością można stwierdzić, że dary duchowe otrzymane w Ruchu prawie zawsze łączą się z darem intensywnej i głębokiej modlitwy oraz z innymi owocami Ducha Świętego, z autentycznym nawróceniem i pragnieniem pełniejszego zaangażowania się w życie Kościoła i w dzieło ewangelizacji. 3. Po pozytywnym ukazaniu cech autentyczności i właściwego zużytkowania darów duchowych można teraz wskazać na możliwe i faktycznie spotykane niewłaściwości w ustosunkowaniu się do darów, które jako pokusy zawsze grożą tym, którzy zostali nimi obdarowani; jak i tym, wśród których pojawiają się ludzie obdarowani nowymi charyzmatami. Odnośnie do pierwszych, trzeba ich zawsze uwrażliwiać na zasadnicze rozróżnienie: dar i sposób jego zużytkowania. Samo bowiem udzielenie daru nie pozbawia człowieka wolności w jego użytkowaniu i wskutek tego istnieje zawsze możliwość jego niewłaściwego użycia lub nadużycia. Duch Święty udziela swoich darów ludziom niedoskonałym i grzesznym i nie przemienia człowieka od razu i radykalnie w chwili udzielenia daru. Pierwszą pokusą, która ma swoje źródło w ludzkiej pysze, jest wewnętrzne przylgnięcie do daru z upodobaniem, jako do czegoś, co człowieka udoskonala i podnosi na wyższy stopień świętości i doskonałości. Tymczasem dar nie oznacza jakiegoś osiągniętego stopnia doskonałości, ludzie obdarowani nie stają się automatycznie lepsi i doskonalsi od innych. Otrzymanie darów nie stanowi jakiejś skróconej drogi do świętości, nie jest to jakaś "recepta" na łatwą świętość. Dary duchowe mogą otrzymać ludzie na różnym etapie życia wewnętrznego i doskonałości, zarówno początkujący i świeżo nawróceni, jak i mający za sobą wiele lat życia ascetycznego i wewnętrznego. Dar jest pomocą udzieloną na danym etapie, ale sam nie konstytuuje określonego stopnia doskonałości, człowiek obdarowany musi kroczyć zwyczajną drogą rozwoju cnót teologicznych i etapów uświęcenia. Dlatego jest to niebezpieczna pokusa, jeżeli ktoś, kto otrzymał dary duchowe, porzuca swoją dotychczasową drogę formacyjna i wyłącza się spod kierownictwa w życiu wewnętrznym. Drugą pokusą jest wyłączanie się w oparciu o otrzymane dary ze wspólnoty dotychczasowej i włączanie się do nowej wspólnoty tych, którzy otrzymali podobne dary. Wtedy powstaje wyłączona grupa "charyzmatyków", którzy nie budują swoimi darami tych wspólnot, w których je otrzymali, ale łączą się w osobne grupy, czasem tylko dla jakiegoś samozadowolenia i podkreślenia swojej odrębności czy wyższości. Niebezpieczeństwo to może prowadzić do powstania sekty ludzi "wybranych", "duchowych", "oświeconych", jak to bywało już nieraz w dziejach Kościoła: Dlatego sam dar jako taki nie powinien stanowić kryterium łączenia się w odrębne grupy, ale zawsze powinien służyć umacnianiu i pogłębianiu wspólnot istniejących. 4. Niebezpieczeństwo niewłaściwego podejścia do darów duchowych może grozić także członkom wspólnot chrześcijańskich lub Kościołów, wśród których pojawiają się ludzie otrzymujący dary duchowe, zwłaszcza dar mówienia językami. Mogą oni przybrać wobec nich postawę zamkniętą i negatywną, która może nawet doprowadzić do wykluczenia ich ze wspólnoty. Nieraz ludzie obdarzeni szczególnymi charyzmatami wyłączają się z tradycyjnych Kościołów i wspólnot nie z własnej woli, ale dlatego, że zostali do tego jakby zmuszeni wskutek odrzucenia ich przez środowisko. Powody takiego negatywnego nastawienia mogą być różne. Może to być gorszenie się pewnymi zewnętrznymi przejawami występującymi u "charyzmatyków", które rażą przez swoją niecodzienność lub zbytnią emocjonalność, odchylenia się od przyjętych norm, brak zrównoważenia i panowania nad sobą. Mogą też zaistnieć wypadki zetknięcia się przeżyć charyzmatycznych z chorą psychiką lub sztucznych prób naśladowania zachowań się właściwych dla charyzmatyków przez osoby o psychice słabej lub niezupełnie normalnej. Wreszcie mogą zachodzić wypadki objawienia się. darów duchowych u osób niedoskonałych, których zachowanie się gorszy otoczenie. Nie można zaprzeczyć możliwości powyższych faktów i trzeba uznać za uzasadniony krytycyzm w poszczególnych takich przypadkach. Z drugiej jednak strony trzeba wystrzegać się w tej sytuacji zbyt daleko idących uogólnień w ocenie darów duchowych. Trzeba liczyć się z tym, że silne przeżycie natury charyzmatycznej może wywołać, przynajmniej w pierwszym okresie, pewne przejawy zewnętrzne, odbiegające od normy i rażące dla otoczenia (np. płacz, leżenie na ziemi, niezwykłe gesty itp.). Nie inaczej było w dzień Zesłania Ducha Świętego w Jerozolimie. "Upili się młodym winem" drwili niektórzy ze świadków zachowania się Apostołów (Dz 2,13). Nie można więc "wylewać dziecka z kąpielą", odrzucając w ogóle dary duchowe z powodu pewnych zjawisk towarzyszących, które mogą razić. Należy się wczuć w sytuację tych, którzy są podmiotem niezwykłych przeżyć, zwłaszcza jeżeli są to ludzie młodzi i psychicznie niedojrzali, i okazać im pewną wyrozumiałość. Trzeba także pogodzić się z faktami pewnych reakcji patologicznych oraz niewłaściwego wykorzystywania otrzymanych darów w poszczególnych wypadkach, które Bóg dopuszcza z powodów Jemu wiadomych i dla doświadczenia naszej wiary. Powyższe i podobne przypadki nie mogą jednak wpływać na zmianę perspektywy całościowej w ocenie zjawiska darów duchowych w Kościele. 5. Wśród darów duchowych najwięcej problemów stwarza dar mówienia językami (glosolalia). Jedni ten właśnie dar odrzucają całkowicie, inni do niego przywiązują szczególną wagę, ubiegając się o niego usilnie. Odnośnie do tego daru należy w Ruchu przestrzegać następujących zasad: a) Nie można zaprzeczyć, że istnieje "dar języków" jako dar Ducha Świętego i znak Jego obecności i działania. Jest to zaświadczane wielokrotnie w Piśmie świętym. Nie można też odrzucić możliwości i rzeczywistego pojawienia się tego daru w życiu współczesnych chrześcijan. Dar ten, związany ściśle z życiem modlitwy, można łączyć ze słowami św. Pawła: "Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą" (Rz 8,26-27). Z darem tym łączy się zwykle pogłębienie życia modlitwy, zwłaszcza modlitwy uwielbienia oraz udzielenie innych owoców Ducha Świętego. Dlatego też tam, gdzie ten dar się pojawia we właściwej atmosferze wiary, modlitwy i uwielbienia Boga, należy przyjmować go z radością i wdzięcznością. b) Zgodnie z pouczeniem św. Pawła i całą tradycją Kościoła należy, jednak wystrzegać się przeceniania tego daru. Nie należy on do najważniejszych darów duchowych, jest wiele darów o większym znaczeniu, zarówno dla jednostki, jak i dla budowania wspólnoty. Nieuzasadnione jest dlatego twierdzenie, że wszyscy ludzie pragnący prowadzić życie w Duchu muszą mieć dar języków i nieuzasadnione jest usilne pragnienie tego daru samego w sobie i pewne jego "wymuszanie" w atmosferze psychicznego wysiłku i napięcia. c) Dar języków sam w sobie, w oderwaniu od innych darów i owoców Ducha, nie stanowi jednoznacznego i pewnego kryterium obecności i działania Ducha Świętego. Znane są bowiem zjawiska identyczne lub bardzo podobne w różnych religiach i kulturach, tak iż nie można na obecnym etapie badań wykluczyć hipotezy, że zjawisko glosolalii opiera się na pewnych naturalnych, chociaż niezbadanych jeszcze właściwościach psychicznych. d) W zgromadzeniach chrześcijan, zwłaszcza takich, gdzie spotykają się ludzie posiadający dar języków i tacy, którzy go nie znają, należy stosować się, jeśli chodzi o posługiwanie się darem języków, ściśle do wskazań podanych w Pierwszym liście do Koryntian w rozdziale 14. Można je sprowadzić do ogólnej zasady, że dar ten zasadniczo jest dany dla osobistej modlitwy, a w zgromadzeniu można się nim posługiwać tylko o tyle, o ile służy do zbudowania wspólnoty. W spotkaniach modlitewnych grup, w których wszyscy posiadają dar modlitwy językami, można posługiwać się nim w sposób swobodniejszy. 6. Udzielanie i przekazywanie darów duchowych we współczesnym ruchu odnowy charyzmatycznej przybrało ustaloną formę pewnej obrzędowości o charakterze przypominającym ryty sakramentalne. Łączy się to z tzw. "chrztem w Duchu Świętym", połączonym z nakładaniem rąk oraz z istnieniem grupy ludzi specjalnie uzdolnionych do dokonywania tego obrzędu. Przyjmuje się też specjalny program przygotowania ludzi do przyjęcia "chrztu w Duchu Świętym" tzw. "Seminaria życia w Duchu Świętym". Ponieważ powyższe praktyki zaczynają się szerzyć również w Ruchu Światło-Życie, należy ustalić pewne zasady i dyrektywy. a) Staramy się nie wprowadzać do Ruchu terminologii "chrzest w Duchu Świętym", chociaż otwieramy się na rzecz samą, która kryje się za tym określeniem, jaką jest nowe wylanie łask i darów Ducha Świętego czy nowe napełnienie Duchem Świętym. Sam termin bowiem pochodzi z Kościołów o orientacji "zielonoświątkowej", które nie zachowały tradycji 7 sakramentów, zwłaszcza sakramentu bierzmowania. Dla katolików rodzi on niebezpieczeństwo pewnego zamieszania doktrynalnego, np. w sensie wprowadzenia jakiegoś ósmego sakramentu lub pomniejszenia znaczenia sakramentu chrztu i bierzmowania. W tej sytuacji należy podkreślić rozróżnienie sakramentalnego i modlitewnego porządku pośrednictwa zbawczego. Porządek sakramentalny, o charakterze bardziej chrystologicznym, daje nam uczestnictwo w samym obiektywnym dziele zbawczym dokonanym przez Chrystusa, czyli w Jego Tajemnicy Paschalnej Śmierci i Zmartwychwstania. Natomiast porządek modlitewny, o charakterze bardziej "pneumatologicznym", daje nam uczestnictwo w Duchu Świętym, który sprawia w nas wiarę i miłość, a więc wewnętrzne, osobowe postawy życia "w Duchu", dzięki którym możemy zjednoczyć się z Chrystusem w Jego dziele zbawczym. Tzw. "chrzest w Duchu" nie należy do sakramentalnego, ale do modlitewnego porządku pośrednictwa zbawczego. Istota chrztu w Duchu polega na intensywnej modlitwie wstawienniczej wspólnoty, wierzących nad jednym ze swoich członków, który o tę modlitwę prosi. Gest nakładania rąk jest tutaj tradycyjnym gestem chrześcijańskim wyrażającym prawdę, że chrześcijanie przez modlitwę wzajemnie udzielają sobie Ducha Świętego. Gest ten towarzyszący modlitwie jest zalecany m. in. przez posoborowe Ordo Initiationis Christianae Adultorum. Należy więc unikać wszelkich rzeczy, które sprzyjałyby powstawaniu przekonania, że tzw.: "chrzest w Duchu" należy do porządku pośrednictwa sakramentalnego. b) W związku z tym należy podkreślać, że drogą prowadzącą Ruch Światło-Życie do otwarcia się na pełnię darów Ducha Świętego jest przede wszystkim droga organicznego wzrostu i pogłębienia w zakresie własnego powołania, własnych charyzmatów oraz form i programów formacyjnych. Doświadczenie wykazuje, że na tej drodze dokonuje się stałe pogłębianie intensywności życia modlitwy, co stwarza klimat do pojawienia się darów duchowych, także "epifanijnych", takich jak dar języków itp. Dary te pojawiają się w Ruchu niezależnie od tzw. chrztu w Duchu i obrzędu nakładania rąk przez tzw. charyzmatyków. Ponadto należy podkreślić, że przyjmująca się ostatnio w Ruchu praktyka tzw. modlitwy wstawienniczej zawiera w sobie wszystkie istotne (teologicznie) elementy tzw. chrztu w Duchu, a przy tym nie jest zagrożona tymi możliwymi nieporozumieniami, o których była mowa powyżej. Zaleca się więc członkom Ruchu pielęgnowanie tej - jakby naturalnej i organicznej - drogi ku pełni darów Ducha Świętego. Nie oznacza to jednak żadnego negatywnego ustosunkowania się do ruchu odnowy charyzmatycznej i przyjętych w nim praktyk, nie wyklucza się możliwości, że w pojedynczych wypadkach członkowie Ruchu otrzymają dary duchowe za pośrednictwem tzw. grup charyzmatycznych. c) Odnośnie do metody i programu tzw. "seminariów życia w Duchu Świętym", to Ruch zasadniczo nie posługuje się w swojej pracy tą metodą. Zawiera ona bowiem elementy formacyjne z zakresu podstawowej ewangelizacji, a więc elementy, które w wymiarze o wiele pełniejszym są realizowane w zwyczajnym i podstawowym programie formacyjnym Ruchu Światło-Życie, zwłaszcza w programie (nowym) oazy I stopnia z poprzedzającym ją programem ewangelizacyjnym. Sięganie do programów "seminarium życia w Duchu" byłoby niepotrzebnym dublowaniem lub nawet cofaniem się wstecz na drodze etapów formacyjnych. Nie wyklucza to jednak, by w poszczególnych wypadkach posługiwano się programem "seminariów życia w Duchu" w odniesieniu do ludzi, którzy faktycznie nie przeszli podstawowej formacji w Ruchu i chcieliby przejść drogą skróconą przygotowanie do przyjęcia nowego wylania łask Ducha Świętego. d) Wreszcie należy podkreślić, że tzw. praktyka chrztu w Duchu Świętym i nakładania rąk nie powinna zasadniczo mieć miejsca w oderwaniu od życia w stałej wspólnocie formacyjnej chrześcijan, przyjmującej odpowiedzialność za swoich członków i zapewniającej im pomoc i kierownictwo. Dlatego jest to w gruncie rzeczy jakieś nieporozumienie, jeżeli członkowie ruchów i wspólnot o charakterze formacyjnym szukają napełnienia Duchem Świętym u przypadkowych, jakby z zewnątrz pochodzących "charyzmatyków", zamiast otwierać się na pełnię łask Ducha Świętego we własnej wspólnocie modlitewnej, starając się o jej rozwój i pogłębienie. 7. W końcu należy poświęcić jeszcze kilka uwag tzw. charyzmatycznym spotkaniom modlitewnym, które przyjęły się w ruchu odnowy charyzmatycznej i wypracowały swój własny, specyficzny styl i program modlitewny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby członkowie Ruchu Światło-Życie, którzy otrzymali szczególne dary duchowe, tworzyli osobne grupy modlitewne lub włączali się do spotkań modlitewnych tzw. grup charyzmatycznych. Spotkania te jednak nie mogą zastępować zwyczajnych spotkań formacyjnych na rzecz spotkań modlitewnych, natomiast te ostatnie mogą być elementem dodatkowym, wzbogacającym i pogłębiającym. Należy też zwrócić uwagę na to, aby stylu spotkań modlitewnych tzw. "charyzmatycznych" nie narzucać innym, szerszym spotkaniom, w których uczestniczą ludzie do tego nie przygotowani. Jeżeli chodzi o spotkania modlitewne "charyzmatyczne", to mimo ich charakteru spontanicznego, muszą one zawsze być kierowane przez ludzi doświadczonych i odpowiedzialnych. Przedkładamy powyższe zasady i wskazania wszystkim odpowiedzialnym, zwłaszcza wychowawcom w Ruchu Światło-Życie w nadziei, że ich przestrzeganie przyczyni się do pełnego otwarcia na dary i kierownictwo Ducha Świętego. Wyrażamy również gotowość podporządkowania się we wszystkich tych sprawach osądowi i decyzji właściwych biskupów, do których w myśl Konstytucji o Kościele należy "sąd o autentyczności i o właściwym wprowadzeniu w czyn" charyzmatów i "którzy szczególnie powołani są, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego i zachowywać to, co dobre" (KK 12). za:
Oaza to ruch katolicki (nie sekta !), który liczy już 50 lat, założył ją Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Warto wspomnieć, iż Oazę niejako tworzył Jan Paweł II. Oaza gromadzi tysiące ludzi, którzy odkrywają prawdziwą radość płynącą ze wspólnoty i z miłości Bożej, każdy może być świętym uśmiechniętym! Jan Paweł II często mówił do młodych: “Nie bójcie się świętości, świętość jest dla każdego” i Oaza właśnie tego uczy. Wspólnota Ruchu Światło – Życie przy parafii pw. św. O. Pio pojawiła się niemal na początku jej istnienia. Część młodzieży, która obecnie tworzy parafialną oazę zebrał i formował ks. Andrzej Kołpak (proboszcz). Po pewnym czasie przekazał ją pierwszemu wikariuszowi ks. Rafałowi Kosikowskiemu, który przez 3 lata prowadził te młode owieczki ku świętości ukazując im prawdy wiary, krzepiąc Słowem Bożym i umacniając sakramentami. Od 2007 roku moderatorem wspólnoty jest ks. Krzysztof Maliszewski. Jako ruch odnowy posoborowej bierzemy czynny udział w życiu liturgicznym naszej parafii poprzez angażowanie się w ubogacanie mszy śpiewem, czytaniem Słowa Bożego, świadectwem naszej wiary, którą każdy z nas przeżywa w sposób indywidualny jak i wspólnotowy. Ruch Światło – Życie to nie tylko nazwa bardziej lub mniej brzmiąca, ale to przede wszystkim styl życia. Naszym celem jest osiągniecie pełni świętości wypełniając charyzmat uformowany przez naszego założyciela ks. Franciszka Blachnickiego. W realizacji tego celu pomagają nam spotkania w małych grupach, wspólna Eucharystia jak również luźne spotkania sportowo-rekreacyjne i typowo rozrywkowe, od których bynajmniej nie stronimy. Trzon wspólnoty tworzy diakonia animatorów, która prowadzi około pięćdziesięcioosobową trzódkę uczestników poprzez radości i smutki życia codziennego oraz wskazuje drogę realizacji charyzmatu naszego ruchu. Osoby, które potrafią śpiewać, grać lub chcą się tego nauczyć służą swymi talentami w scholi młodzieżowej i dziecięcej. Nierozerwalną częścią charyzmatu oazowego jest Liturgiczna Służba Ołtarza (ministranci). Cieszymy się, że mamy także chłopaków w naszych szeregach. Zapraszamy serdecznie wszystkich którzy pragną przeżywać swoją wiarę we wspólnocie z ludźmi, którzy pragną podobnie przeżywać swoje życie. Spotkania wspólnoty mamy w piątki o 18:00 (Eucharystia i spotkanie) i w niedzielę o 12:00 (Eucharystia). Aby włączyć się w Ruch Światło – Życie trzeba po prostu przyjść. Zobaczysz jak to funkcjonuje i jeśli będzie Ci to odpowiadało to zostaniesz. Tematy poruszane na spotkaniach to BÓG, WIARA, POWOŁANIE, MIŁOŚĆ, ŚWIADECTWO, ŻYCIE, ZNIEWOLENIA i wiele innych. Zastanawiamy się nad tymi tematami w oparciu o analizę fragmentów Pisma Św. W wakacje wyjeżdżamy na 15-dniowe rekolekcje. W ciągu roku na 3 dniowe (Adwent i Wielki Post). Jeśli do nas dołączysz poznasz lepiej Boga, zawrzesz nowe przyjaźnie, nie spotka Cię tu odrzucenie, każdy jest jedyny i niepowtarzalny, a swoim talentem możesz się spełnić właśnie u nas. Nauczysz się jak żyć by życia nie zmarnować, a gdy uda Ci się wyjechać na rekolekcje to przeżyjesz niezapomniane chwile, a może nawet pierwszy raz świadomie doświadczysz obecności Boga w Twoim życiu!
ruch światło życie sekta