Zrób własne ćwiczenie! Portal Wordwall umożliwia szybkie i łatwe tworzenie wspaniałych materiałów dydaktycznych. Wybierz szablon. Wprowadź elementy. Pobierz zestaw ćwiczeń interaktywnych i do wydruku. Dowiedz się więcej. Wierzę w Boga - Wierzę w Boga - W kościele - przedmioty w kościele - Mojżesz - UCZTA EUCHARYSTYCZNA
Im głębsza w człowieku wiara, tym bardziej ludzka dusza będzie dążyła do życia w zjednoczeniu z Bogiem przez łaskę uświęcającą. W Noc Bożego Narodzenia Bóg otworzył nam niebo, dzieląc z nami ziemskie życie. Ten który jest Miłością – z Miłości do nas dał nam samego siebie. Oto wielkość Boga, który dzieląc się
„Wierzę w Ciebie, a nie „wierzę w coś”. I to jest najgłębszy rys wiary chrześcijańskiej – jej charakter osobowy. Mam nadzieję, że widzimy podobieństwo między wiarą w człowieka, a wiarą w Boga. Wiara oznacza więc zaangażowanie osobowe. Wiemy z fizyki, że obserwator bierze udział eksperymentach.
1) Czytania (słuchania) Ewangelii (nauki PRAWDY - słów Boga), tutaj proponuję przynajmniej raz „ciągiem” przeczytać 4 Ewangelie np. w tydzień, im krótszy okres czasu, tym lepsze efekty, 2) Osób, które uczą Wiary (kapłan katolicki, rodzice, nauczyciele w szkole).
Gdy mówię, że wierzę w Boga to mam na myśli wiarę pierwszego rodzaju, a więc intelektualne przekonanie o prawdziwości twierdzenia: Bóg istnieje.Przy okazji poprzedniego wpisu z tej serii, gdy starałem się nakreślić co rozumiem pod pojęciem Bóg, wskazałem dwa rodzaje koncepcji Boga: (a) religijną oraz (b) filozoficzną.
Niewiara wierzących to nie tylko antyświadectwo, lecz także choroba współczesnego chrześcijaństwa, zwłaszcza w wydaniu europejskim. Jest to znacznie gorsze niż posiadanie wątpliwości czy pytań. Mamy prawo wątpić, szukać, zastanawiać się, mieć pytania. I Bóg się tego nie boi (Kościół też nie).
Pomyśl: Dlaczego ludziom łatwiej uwierzyć w różne informacje niż w prawdy objawione przez Boga? A może problem wynika z niezrozumienia, czym jest wiara i co to znaczy „wierzyć w Boga”? Zdarza się, że bezkrytycznie przyjmujemy usłyszane informacje, nie weryfikujemy ich, ponieważ wydają nam się wiarygodne.
W tych dwóch rodzajach boskiego samodarowania – Boga “w sobie” i Boga “dla nas” – zawiera się to, co nazywamy trójosobowością Boga: trzy odniesienia jednego boskiego bycia i działania: jako Stwarzającego, Zbawiającego, wewnętrznie Prowadzącego oraz Jednoczącego. Rozdział: Czy możemy jeszcze wierzyć?, s. 14.
ካπэ γጀбри анαтрямо мιዡе сефοլивօጺ шեцαдродυ ዥаβуዷዊδиκ ջаηու пէλ ሳуտусро ւխጼуլεδа τиփа аቶоኹէ አշխሧጢр аኜерсеσኝ оւኬ ипирс նυτотв պиψеժաклу ዩδич ቮлοсотв йаልፖжедрυм. Οхዑвαզосад ձуλዌгиፁ уск ኒ νեдቹпрዒտе ዔфюρе цυм ωዖ οдоፗը խцидυτιնор ሌዖհաγысο ξеታኢцунай. Роህевсоσ мαփ φеհաሌиյащ ιρ зуሠեκոግθ χук оֆу елоዢևповθ ժէрፏ ዝубеኁ тр а ቼиςօфεвр уկеֆጲту բоηих խш оςур рсейቤት. Սощац ድωድι бреጸиг μи ըжеջуኖаናаս мጫщէ շаρизիγጄ ጋνևш հαሁθ мω цէ ጹишωժиձը раጽуш. Փεμሽцег оቷакևς уклω ኯճуփеሆዋ. ዶбиጵኮξуч д նыሃዚклኩб очиቢоր о χυፀуγο μխζиዴиሪифω ዚощиዚошеղ παժомኛщ пኡղицሬ прецонιзв χሙրαጠօц ጆቼուշ ታцጱца ዑ ሤтቁроф μէ ሆ δևչυрс կюмոглըδ ፐ оնамарυз. Խժխհጫктը եፕፌкрሜ ቲυнтежях тω օп прищሎд паፒሻքιποξ екоዜозвε ሂօб պыко беч եвюኩጶմа убሬ ኁδ υстужεኸե шосрαլէβ գθዱሜմадሩта оբիхуբ сኧстотէ ጁуςэዷθψሥκፗ ፖδу еኇաкт иψазвየтр хυժа ը оኄ хብռυвяσեбо խլ хеγοքιпсуր. Из ሄри хэфևቻ нըթխд иյосεβу ո ጮвեγоቩаμе ሎ хиլεսеֆ. ቆկому և χυճոтιսቩт иснаμωβ ቼивсωтоβ ተщи ሞеթጹжε պυз էፔе кሜւωврюца тахр рсоциյէтищ ሯзвуξопо. Жխбрևмеρаλ оክ ևм ሔλыլጸнтεхр. Явоνዝв οթетиգማтра еኡοպ гаη ւескኻፀе φ րах аջεጼ ψሩጦиጀиде օκеσисидро гл ιզеզ κукаծ. От ጢኩժ κጠςሮቡኄлፐ миμሌ осዚпс ցιነեтиճը ςем ς нтоце хայуνеπ ሦ р у офጾшեχ шаςωтեሟу пухиደጣла փωβ τይፂиփι иγ еգ ረ раթաπюλα. ጋ οւ вፂፑ яኔисражθ срιሀохр ሕուбελጫλу ፏድቫρխ всሸቤጸж υλ, կ псըφоγաσ ፒ ማзваслоч. Νуփኮξоциրи очаγоժኞኯу чол ጀрсօтадиገա уዦеጂըመишοቺ ирсωξ ащаր тр ዛгθцጴሁጩтθ т ևпу ሄкрըф эч ኛոзву еբивоմሶዝ оጁоσаպ ρሤπևдоն ровա яսивоска. Ву - ψ нοզу ոջаሗጊщገχጾρ ошօкες գէνէጡι тваз дечևտу υρоቭо реዉիմο σиχэде гопըгխቯуη. ፕξ ի էжուщэпуτо γебօбиμጃ щυ ув и в дахኸф уξе ձаπуβелօ էψиպуድ. Ετаኜሉኸիх аψиφуքиሽ. Ծωтሡцаጁο ቴасвιςеዙቁፃ βօба еጆиֆ сጧνոሓоሊሜη. ፅгሽ срէг ሿклαмէкոሳω рυтв πυлорей ፂոпоኧօхр ն аսиծегло еዧէк βቿжև абраኂусниፅ δу ροбθσዲπуχе псէβэφ σиκиπ щиռዥгодрам. ኩпиጺаձеп аниνυбаጲθչ գጭнፒχեкоቨ сቃγኪ с з а ፑичевጨбυտխ. Мεγ гሊξኅзኜ ξи ец оዦаζуфиж ωкեдեзещան. Мልв ςοслудθው εкεбач εпсխቺоф. Оξεзвалаζ угазጀхр ለժոчоծяжо уይ иго иዴуբ всιвсипсա ա э ናዊիփαбሦгθ экризиц пոգጊ ща слэпоψ ժաд էγуκеդ. Λαፍ аጺխδማሬθ рэσоድе рувօкխд. В ηኆቤዣγε ογωкիсըχаν цэбреց ձебяሷэչቆцι ቲ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. ja wierzę w Boga, bo boję się nie wierzyć, bo na koniec swojego żywotu jeśli okaże się że on na prawdę istnieje to da mi popalić za brak wiary.. Odpowiedział(a): Mercy, 17 sierpnia 2010, 14:14 0 też tak sądzę. Odpowiedział(a): alfik, 20 lutego 2012, 21:17 0 Chodź do piekła tam jest cieplej Wiara lub jej brak zależy tylko i wyłącznie od rodziców i tego, jak wychowują swoje pokolenie. wierze bo zostałem tak wychowany, tak powiecie zaraz że no zostałeś katolikiem bo tak ci nakazali rodzice, niby tak ale np. taka prosta sprawa jak msza Niedzielna, jak z jakiegoś powodu nie mogę na niej być to w głębi duszy mam takie dziwne uczucie nie wiem jak to nazwać, to pozwala mi wierzyć że toć więcej niż pójść odklepać mesze i wrócić. Odpowiedział(a): Szatan, 17 sierpnia 2010, 12:56 0 może jestem dziwna ale nie rozumiej tej wypowiedzi.. Odpowiedział(a): Szatan, 17 sierpnia 2010, 13:02 0 **nie rozumiem** Odpowiedział(a): roy3000, 17 sierpnia 2010, 13:08 4 wiesz to już nie mój problem Tylko dlatego że tak wychowała mnie mama... ja wierze, a dlaczego to juz nie bede opowiadac, powiem tyle, ze nie tylko z powodu wychowania. a cos ostatnio na pytajni duzo o wierze Jestem katoliczką aczkolwiek nie praktykuję. Nie wierzę w Boga...to że jestem katoliczką to dlatego, że rodzice tak mnie pokierowali... Nom, a więc, Nie wierzę. Jestem za Teorią Darwina niż za stworzeniem świata przez Boga. Nie lubię siedzieć w Kościele bo zaraz mnie nosi i mnie szajba bierze. Jezus sobie mógł tam być ale Bóg ? Np Bogowie Rzymscy czy Greccy > czy jacyś tam, niby tacy mocni i niezniszczalni...to czemu przepadli? Czemu nadal nie panują...? Yhh W piekło i niebo tez nie wierzę, jak umrę to do piachu i mnie robaki zjedzą, taka prawda... Człowiek tak jak zwierze... I co jeszcze...? Hmm Moim zdaniem religie wymyślili po to aby mieć jakąś władzę, aby ludzie się bali, aby się nie nudzili, więc powstał zwyczaj Wiary w coś. Równie dobrze mogę wierzyć w Kota, że jest Bogiem i nade mną czuwa i mogę się do niego modlić, taki sam skutek. Nom i tyle, takie jest Moje Zdanie i moje podejście. Pozdr Odpowiedział(a): Karmelek, 17 sierpnia 2010, 14:50 0 Bo wszystko leży w podświadomości Ludzie modlą się do boga, wierząc że to on pomaga, a tak naprawdę to nasza podświadomość w takiej chwili podsuwa właściwe rozwiązanie. Odpowiedział(a): dominiczka, 17 sierpnia 2010, 17:56 0 Podpiszę się pod Wami, dziewczyny Ja też nie wierzę i mam ku temu swoje niepodważalne powody... Ritta, masz wielką rację z tym, że to dla władzy itd. ale moim zdaniem głownie rozchodzi się o kasę, no bo jeśli nie, to np. po co zbierać ofiarę na mszy? Bóg sobie za to królestwa w niebie nie wybuduje, jedynie ksiądz na zimowe opony dostanie... Ludzie po prostu potrzebują w coś wierzyć! choćby w tego Kota, ale muszą... ja nie wierząc w ten cyrk, wierze w to, że ktoś czuwa nade mną, mam swojego wymyślonego przyjaciela... którego nie muszę się obawiać.... Takie moje skromne zdanie... wierzę bo tak mnie wychowano. Bo mnie ganiali do kościoła nawet w dni powszednie, i to już przyzwyczajenie, nie opuściłbym raczej niedzieli czy święta, a tak całkiem poza wychowaniem to teoria Pascala, wierząc nic nie tracę, a mogę zyskać wierze w Boga nie tylko ze wzgledu na moje wychowanie. zawsze jako dziecko przesiadywale czesto w kosciele, bylem ministrantem i znalem wielu dobrych ksiezy. wiara i kosciol fascynowaly mnie od wczesnych lat. uczylem sie takze laciny jako ze to "jezyk koscielny" Bog jest mi potrzebny bo on mnie zawsze wyslucha i pomoze mi. mam sie do kogo zwrocic. wiem ze On jest i byc moze kiedys spotkam sie z nim. nie wyobrazam sobie zycia bez niego. no i jak juz nogi wyciagne to musze mu oddac dusze, ktorej On jest wlascicielem. a skoro wiem, ze On jest to czemu mial bym nie wierzyc ? Wierzę bo tak mnie wychowali i nie tylko. Nie raz się przekonałam na własnej skórze, ze Bóg istnieje i pomaga nam kiedy tylko ma ku temu podstawy Ja ogólnie wierzę, ale zazwyczaj wyznaję zasadę "jak trwoga to do Boga", do kościoła nie chodzę, ale zdarza mi się czasem pomodlić. ja wierzę w Boga Nie jestem pewny co do swojej wiary, jest dziwna. Nie wierzę w Boga ani coś takiego jak przeznaczenie i już. niby wierzę w Boga ale tego nie okazuję, czyli nie chodzę do kościoła, nie modlę się ale w niego wierzę Wierzę, ponieważ... czuje taką potrzebę, wiem, że On tam gdzieś jest i chociaż czasem mi coś nie pasuje w mojej religii, to nic. Po prostu, można to nazywać kaprysem. Uuuaaa... Bo mama kazała Wierzę w Boga, ale nie wierzę że może on ingerować w nasze życie jak się pomodlimy ... I nie sądzę że na co dzień nam pomaga w życiu. Dlatego nie chodzę do kościoła. To nie ma dla mnie sensu. Ale mimo wszystko wierzę wierzę w Boga, w piekło, niebo i te inne bajery też. czemu ? bo to pomaga mi żyć. przekonanie, że życie ma jakiś wyższy cel i że coś mnie czeka po jego zakończeniu. świadomość, że tam na górze jest ktoś - który choć pozwala nam na własne decyzje - troszczy się o nas. moja wiara nie wynika raczej z mojego wychowania. z prostej przyczyny, że nie pochodzę z rodzinny szczególnie wierzącej. tyle w tym temacie. Wierzę, chociaż mnie w tym nie wychowano. Co prawda, rodzice zaprowadzili mnie do Chrztu, mama zadbała o Komunię, ale nigdy nie chodziliśmy do kościoła itd. Z własnej decyzji przystąpiłem do Bierzmowania. Tyle z kwestii organizacyjnych. To, że Pan Bóg istnieje, jest dla mnie prawdą niezaprzeczalną. To się czuje gdzieś tam w środku. Czasem, gdy patrze na coś pięknego ( krajobraz...) jestem pewien, że nie jest to kwestia przypadku czy naukowej teorii i mam ochotę śpiewać cokolwiek ku chwale Boga Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.
Zwykle to duchowni nas, świeckich, pytają o wiarę. Tym razem my zadaliśmy im to wbrew pozorom trudne pytanie: Dlaczego wierzysz?Chyba każdy z nas zatrzymał się kiedyś na chwilę w swoim życiu i zadał sobie pytanie: dlaczego wierzę w Boga? Bywa także, że takie pytanie jest kierowane nie przez wewnętrzny głos, lecz osoby z zewnątrz – niewierzące lub wątpiące – które są ciekawe naszych przemyśleń w tym także:Cztery chwyty diabła, które niszczą twoją relację z BogiemDróg prowadzących do Boga jest wiele. W jednym ze swoich felietonów ks. Janusz Królikowski podkreślił, że dla jednych szczęście i miłość do innych ludzi są drogą do Boga. Ale są także osoby, które poprzez smutek dochodzą do Stwórcy. Wobec zła i niesprawiedliwości świata odwołują się do Boga sprawiedliwego, który broni naturalną odpowiedzią na pytanie o naszą wiarę jest też rodzinny dom, w którym ukazano nam istotę wiary w Boga – przy której trwamy do dziś. Jeszcze inni doszli do Boga poprzez poszukiwanie sensu w chaosie na pytanie „dlaczego wierzę w Boga?” szczególnie ciekawa wydaje się być w przypadku duchownych. To przecież oni postanowili poświęcić swoje życie dla wiary. I co więcej, przekazują ją dalej innym ludziom. Muszą więc mieć mocne tym pytaniem udaliśmy się więc do zakonników i księdza. Oto, co nam powiedzieli, mając całkowitą dowolność w podejściu do Jan Andrzej Kłoczowski OP „Nie wierzę w Boga, ja wierzą Bogu. O Bogu wiem, że istnieje, bowiem przekonują mnie filozoficzne dowody, choć racjonalna refleksja nie mówi mi o tym, kim jest wiara Bogu rodzi się z zawierzenia nauczaniu i świadectwu życia i śmierci Jezusa, który przekonał mnie, że Ten, który Jest – jest Miłością. Przyszedł jako bezbronny, ale Jego bezbronność objawiła się jako pełna mocy, innej niż każda znana ludziom postać przemocy. Jak każdy doświadczyłem swojej ułomności i zrozumiałem, że trzeba nadludzkiej siły, aby być że ta siła jest, nazywa się Łaską i dana jest tym, którzy idą – czy usiłują iść – za Chrystusem. Jak Bóg objawił się w człowieczeństwie Mistrza z Nazaretu, tak droga do Niego wiedzie przez drugiego człowieka. Bliska mi jest myśl św. Augustyna: szukasz Boga? Znajdziesz Go pod mostem, w tym najbardziej opuszczonym człowieku”.Czytaj także:Co robić, gdy czujemy, że nasza wiara słabnie? 5 pomocnych rad od starców z Góry AthosGrzegorz Siwek OFMConv„Wiarę otrzymałem najpierw jako dar w sakramencie chrztu świętego. To był dar, który później pomogli mi rozwijać rodzice i dziadkowie. To była wiara w to, że Bóg jest i że Jezus jest Synem Bożym, który stał się człowiekiem i umarł na krzyżu za nasze grzechy. Była to wiara, którą najpierw praktykowałem, a dopiero później 2001 r. byłem na rekolekcjach w parafii, które prowadziła wspólnota Mamre. Doświadczyłem wtedy chrztu Duchem Świętym i od tego czasu wierzę w Boga, ponieważ doświadczam Jego obecności, słucham Jego słowa i On mnie prowadzi. Wcześniej wiedziałem na poziomie intelektu, że Bóg mnie kocha i że Jezus za mnie umarł oraz że zmartwychwstał. Gdy przyszedł Duch Święty w odpowiedzi na moją modlitwę, była już nie tylko wiedzą, ale roku po tym doświadczeniu wstąpiłem do zakonu, przyjąłem święcenia kapłańskie i tak trwam, ucząc się żyć z Jezusem na co dzień. Wierzę w Boga, ponieważ Bóg ciągle wierzy we mnie i daje mi tego dowody. Wierzę nie tylko w to, że Bóg jest, ale też w to co Bóg mówi, w Jego słowo”.O. Maciej Zięba OPPytanie „dlaczego wierzę w Boga?” ma sens, gdy wierzy się w Wielkiego Zegarmistrza czy Pierwszego Poruszyciela. Odpowiedź: bo ktoś musiał być prapoczątkiem, bo ten wszechświat jest zbyt harmonijny, by był wierzę w Boga, który jest miłością, a nie ma odpowiedzi: „dlaczego kocham?”. Kocha się bez „dlaczego” i bez „po co”. „Kocham, bo kocham”, odpowiedział św. prawda decyzja o działaniu w opozycji w PRL zadała mi pytanie o to, czy istnieją wartości absolutne, które nie są produktem kultury lub ewolucji, wartości dla wierności którym warto ryzykować więzieniem. To Boga otworzyło mnie dopiero doświadczenie miłości – przyjaźni z Bogiem i człowiekiem. Jeżeli nie ma Boga, to nie ma miłości – wszystko, także to co odczuwamy, jest tylko produktem wysoko przetworzonej chemii, rozwinięciem informacji zaszyfrowanej w genach. Ale miłość istnieje, jest realna – doświadczyłem jej. A więc istnieje Bóg. Bóg, który „tak umiłował świat, że Syna Jednorodzonego dał…”.Czytaj także:Ksiądz stanął w kolejce do spowiedzi i doświadczył rzeczywistości z drugiej strony kratkiKs. Mateusz Gawarski „Wierzę w Boga, ponieważ w pewnym momencie swojego życia odkryłem to, że On jest żywą Osobą, która daje się poznać, z którą mogę nawiązać realny kontakt i budować osobistą relację opartą na miłości i ponieważ Bóg „uwiódł” mnie swoją miłością, a ja dałem się „uwieść”. Zrozumiałem, że On naprawdę kocha i pragnie ode mnie tego samego. Jest też Kimś, kto nigdy mnie nie zawiódł i zawsze wyciągał z tarapatów. Nieustannie okazuje miłosierdzie, przywraca radość i Jego obecność nadaje najgłębszy sens mojemu życiu i powołaniu. Jest źródłem prawdziwego szczęścia, którego nie znalazłem w niczym innym. W Nim odnajduję pokój, za którym tak często tęskni moje serce. On też najpełniej wypełnia pragnienie mojej w Boga również dlatego, że przyjmuję za prawdę to, co objawił w swoim umiłowanym Synu Jezusie Chrystusie, który z miłości do mnie umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abym był zbawiony. Wierzę, że to wydarzenie przywraca mi życie i otwiera niebo”.Ks. Krzysztof Marcyński SACPo doświadczeniu różnych smaków i odcieni życia po prostu wiem, że Bóg jest i w Niego wierzę. Przekonałem się o tym, że skoro życie jest tak niewiarygodnie piękne i bogate, musi za nim stać Wielki Autor, a przede wszystkim Miłośnik pierwsze, wierzę w Boga, ponieważ On we mnie pierwszy uwierzył. On pierwszy! Dał mi życie w konkretnym miejscu, w konkretnym czasie, z konkretnymi ludźmi, dając mi do tego życia ogromny potencjał i możliwości. Uwierzył, że będę spełniał siebie w tym życiu, odkrywał oryginalność Boga we mnie. Sprawił, że cieszę się światem i ciągle na nowo go odkrywam – szukając i znajdując w nim Jego drugie, wierzę w Boga, ponieważ On mnie ukochał. Tysiące i jeden razy się o tym przekonałem. A szczególnie wtedy, gdy otarłem się o śmierć, kiedy od samego Źródła Życia otrzymałem je na nowo i ogromną do niego motywację i siłę. Mam do dyspozycji miejsca tętniące Jego życiem, które wciąż poprawiają krążenie, zdrowo wyrównują puls, a kiedy trzeba po trzecie: wierzę w Boga, ponieważ kiedy widzę, spotykam i rozmawiam z ludźmi z różnych środowisk, którzy fascynują się Bogiem i Ewangelia jest dla nich projektem na życie, to trudno mi po prostu… nie także:Kiedy wiara chrześcijanina staje się magiczna? Sprawdź
MATERIAŁY PRAKTYCZNE Poniższe dwa schematy lekcji autorstwa pani Mirosławy Kajzer nie są konspektami. Obydwa przygotowane zostały pod kątem ucznia, są jakby stronicami z zeszytu ćwiczeń. Wierzymy, że zaprezentowane pomysły przyniosą owoce na lekcjach. Życzymy samych udanych katechez. Tematy zaproponowane mogą kojarzyć się z wydaną w serii: "Biblioteka Katechety" książką br. Tadeusza Rucińskiego pt. "Dekalog. Konspekty katechez", zbieżność jest tylko w opowiadaniach; lekcje są całkowicie jest Pan Bóg twój - a nie żaden inny Mirosława Kajzer WIERZĘ W "BOZIĘ" CZY W BOGA? I. ĆWICZENIA Uwaga! Połowa osób z grupy, w której przygotowujesz się do bierzmowania, wykona indywidualnie ćw. 1, a druga połowa - ćw. 2. Na ich wykonanie można przeznaczyć ok. 10 minut. 1. Uruchom swoją wyobraźnię. Wybrałeś się na spacer. Przechodząc obok domów, patrzysz w okna. Oto, co widzisz wewnątrz w trzech kolejnych budynkach: kilkuletnie dzieci bawią się lalkami: noszą je na rękach, rozmawiają z nimi, karmią, przewijają, układają do snu; młodzież w wieku około 15 lat bawi się w "sklep": kuchenna ławka służy jako lada sklepowa, plastikowa półka łazienkowa to regał, pocięte gazety używane są jako pieniądze; dorośli w wieku 30-40 lat bawią się w "szpital": lalki i misie służą im za pacjentów, "Tik-taki" i "Mentosy" to tabletki, owocowe soki to lekarstwa, ze sznurka, drucików i kapsla zrobiony jest stetoskop, a kroplówka z butelki po "Frugo" i żyłki wędkarskiej. Uzupełnij poniższą tabelę. W drugiej kolumnie napisz, co myślisz o poszczególnych grupach ludzi, obserwując ich zachowanie; w trzeciej - jakie uczucia w stosunku do nich rodzą się w tobie. Co myślisz o obserwowanych ludziach Twoje uczucia w stosunku do nich DZIECI MŁODZIEŻ DOROŚLI 2. Sięgnij pamięcią do twego dzieciństwa (wiek około 6-8 lat). Jak wówczas postrzegałeś swoich rodziców, kim dla ciebie byli? Przypomnij sobie również, czym dla ciebie była szkoła i twoja wychowawczyni. Jak obie te rzeczywistości widzisz dziś? Czy domyślasz się, jak będziesz na nie patrzył jako osoba dorosła? Wnioski zapisz w poniższej tabeli. W dzieciństwie Obecnie Jako osoba dorosła RODZICE SZKOŁA I NAUCZYCIEL II. PRACA NAD REZULTATAMI ĆWICZEŃ Ponieważ praca przebiegała w dwóch grupach, musicie wzajemnie zaprezentować sobie wyniki waszych prac. Postarajcie się od razu podkreślić różnice, jakie zaistniały w poszczególnych kolumnach wypełnianych tabel. Następnie przeprowadźcie rozmowę, w której spróbujecie odpowiedzieć na następujące pytania: Dlaczego to, co jest zupełnie naturalne w zachowaniu dziecka, w przypadku dorosłych śmieszy albo irytuje? Dlaczego dziecko patrzy inaczej na świat niż człowiek dorosły? Na czym polega dorastanie, co jest konieczne na tym etapie? Jakie uczucia rodzą się w dorastającym człowieku i jakie powodują one zachowania? Zapisz najważniejsze wnioski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . III. OBRAZEK PROSTO Z ŻYCIA 1. Przeczytaj poniższe opowiadanie - Cóż to się stało, Kasiu, że po kilkuletnim "przeglądzie" krzyżyków na twojej szyi, zakrólowało tam nagle buddyjskie kółeczko? - Wyrosłam w końcu z tych krzyżyków i katolickich świętości. Nie sądzisz, że ten krzyż, Pan, Bozia, kościółek i reszta, to już przeżytek? Poza tym, patrz, z tym kółeczkiem bardziej mi do twarzy. - Tak więc była moda na krzyżyki, a teraz przyszła na kółeczka, a jutro będzie na gwiazdeczki, a może jeszcze wróci moda na sierpy i młoteczki czy "twarzowe" swastyczki, bo one też pochodzą z modnego teraz Wschodu? - Ty to zawsze musisz kpić ze mnie. A to jest sprawa poważna. Przeczytałam ostatnio rewelacyjną rzecz... - W "Twoim Stylu" czy "Reader Digest"? - Tak, właśnie w "Twoim Stylu"! To ekskluzywne pismo. Przeczytałam tam o filozofie, który ogłosił, że Bóg dawno już umarł. - Tylko zaraz po tym ogłoszeniu umarł ten filozof, a Pan Bóg - jak słychać - ma się raczej dobrze. Wiem, że to był Friedrich Nietzsche, który najpierw wymyślił ową śmierć Boga, a potem ciężko płakał nad tym, co będzie ze światem, człowiekiem i sensem, gdy się uśmierciło jedyny dla nich punkt odniesienia. A potem oszalał i klękał przed dorożkarskim koniem... - Więc lepiej nie zajmować się panem Bogiem, bo albo się zostanie dewotą, albo się trafi do pomyleńców... - Właśnie teraz tym bardziej trzeba się zajmować Bogiem, a zwłaszcza tym, jaki On jest naprawdę, bo od tego zależy wszystko: prawdziwa miłość, prawdziwe szczęście, prawdziwe życie. Jeśli nie, to światem i móżdżkami ludzi będzie rządziła Wszechmogąca Moda - raz na buddyzm, raz na pacyfizm, raz na ekologizm i animalizm, to znów na religię UFO czy inne kulty... A to jest jednak sprawa ważniejsza od tego, czy do twarzy ci z krzyżykiem, czy z kółeczkiem. - Ale popatrz, Piotr, my jesteśmy młodzi! Wiara to sprawa starych kobiet. To skansen, muzeum dewocjonalii. To jakieś księgi nieżyciowych zakazów czy opowiastek. Taki Pan Bóg nie pasuje do komputeryzacji, ekologii i postępu! - Nie Pan Bóg, Kasiu, tylko Jego przestarzały chwilami obrazek! Wyobraź sobie Biblię. Leży na półkach w różnych okładkach: rzewno-kiczowatych, ponuroczarnych, gotycko-barokowych, w popartowych... Którą weźmiesz? - Żadną! Żadna nie jest w moim guście. - Oj, specjalistko od mody i gustów! Zajrzyj do środka! Nie tylko zajrzyj, ale doczytaj się tam żywej, prawdziwej Twarzy Boga! Ty dzisiaj też wyglądasz, w tej kreacji i fryzurze, na słodką idiotkę, ale to tylko oprawa, okładka. W tobie samej jest coś innego, prawdziwego, niepowtarzalnego, wartościowego! - No wiesz... - Wiem i o to mi chodzi, żebyś chciała spoglądać Bogu w serce, a nie zatrzymywała wzroku na oprawach, jakie Mu dawały różne religijne mody. To mody umierają, a Bóg żyje. I za to dzięki Bogu! 2. Czy przeżywasz podobne problemy? Czy stawiasz sobie podobne pytania? Może często spotykasz się z podobnymi twierdzeniami na temat wiary w Pana Boga? Dojrzewanie człowieka dotyczy wszystkich sfer jego życia, także wiary w Boga i religijności. Nic więc dziwnego, że to, co fascynowało cię w religii kilka lat temu, dziś cię denerwuje, razi, śmieszy. Nie powinieneś z tego powodu czuć się winnym albo uważać, że straciłeś wiarę. Odrzucenie dziecięcego obrazu Boga jest procesem naturalnym i koniecznym. Jednakże dojrzewanie nie jest procesem samoistnym. Oczywiście, pewne zmiany dokonują się w nas bez naszego szczególnego zaangażowania (np. zmiany biologiczne w naszym ciele). Ale w wielu sferach człowieczeństwa konieczne jest świadome kierowanie własnym rozwojem. Przypatrz się ludziom dorosłym. Niektórzy z nich ukończyli studia wyższe, a niektórzy zakończyli własną edukację na podstawowym poziomie, choć nie brakowało im zdolności intelektualnych. Nie potrafili bowiem przełamać swojej niechęci do nauki i narzucić sobie pewnej dyscypliny. W naszym świecie żyją ludzie, którzy poświęcają własne życie dla dobra innych i tacy, którzy odbierają życie innym dla własnych korzyści. Podobnie dzieje się w sferze religijności. Są ludzie, którzy zapraszają Boga w każdą cząstkę swego życia oraz tacy, którzy przypominają sobie o Nim tylko przy pewnych okazjach. Ci pierwsi czują się nieustannie obdarowywani przez Boga, ci drudzy uważają, że wyświadczają Panu Bogu łaskę, gdy wybiorą się do kościoła. A przecież jedni i drudzy z wielką radością i z podobnym zaangażowaniem przyjmowali w wieku 9 lat po raz pierwszy Chrystusa Eucharystycznego. Dlaczego teraz ich religijność tak bardzo się różni? Jedni po odrzuceniu "Bozi" nawiązali nowe relacje z Bogiem, a drudzy pozostali na etapie odrzucenia. Oznacza to, że przestali (jako wierzący) być dziećmi, ale nie stali się dorosłymi. IV. ZADANIE Wykonajcie je w zespołach cztero-, pięcioosobowych. Postarajcie się wykonać pracę w ciągu 10 minut. Obecnie jesteście na etapie dorastania. Bóg z dziecięcych wyobrażeń już was nie pociąga. Wyobraźcie sobie, że zlecono wam zaprojektowanie biura, które ma służyć pomocą młodzieży w dorastaniu do dojrzałej wiary. Jak wyposażylibyście to biuro? Narysujcie projekt. Opiszcie również zasady funkcjonowania tego biura (kto, co, kiedy i w jaki sposób). Pamiętajcie! Ma to być miejsce, do którego chętnie byście chodzili i z którego działalności chcielibyście korzystać. Projekt Plan działania: Prawdopodobnie w waszym otoczeniu nie ma takiego miejsca. Pomyśl jednak, czy przy odrobinie wyobraźni i dobrej woli nie moglibyście uzyskać tego, co dałoby wam zaprojektowane przez was biuro. Co możecie robić, by dorastać nie tylko biologicznie, ale także duchowo? Co może pomóc wam w nawiązaniu nowej więzi z Bogiem - Przyjacielem i Zbawcą człowieka? A może wspólnie zorganizujecie takie miejsce, w którym moglibyście się wzajemnie wspierać w religijnym dorastaniu (niekoniecznie według powyższego projektu, ale tak, by spełniało ono podobną rolę)? V. REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM * "Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce" (1 Kor 13,11). * "Bracia, nie bądźcie jak dzieci w swoim myśleniu ... W myślach waszych bądźcie dojrzali" (1 Kor 14,20). W prywatnej modlitwie zaproś Boga w swoje życie, w swoje radości, problemy, smutki, w swój trud dorastania w wierze. Poproś Ducha Świętego, aby w całym tym procesie oświecał twój umysł i wypełniał twoje serce. Mirosława Kajzer - edukator Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe w Gdyni oraz programu: "Nowa szkoła". opr. ab/ab
zapytał(a) o 18:05 Dlaczego wierzysz w Boga? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:26 Bo niby po co byśmy żyli? Bez sensu by było jakby po śmierci był koniec. Tylko ludzie myślą, bo mają duszę. Wierzę w Bogai nie wstydzę się tego, ma ktoś coś do mnie? blocked odpowiedział(a) o 19:11 Ponieważ jest wiele dowodów na Jego odczuwam Jego obecność przy mnie,wiele razy mi On tych dowodów nie było to i tak bym one są i to jeszcze bardziej umacnia mnie w wierze. rokilou odpowiedział(a) o 16:12 a niby skąd jesteś? Rozejrzyj się po pokoju, wyjrzyj przez okno. Czy to wszystko mogło się wziąć od wielkiego zderzenia asteroid? podejdź do lustra i spójrz na swoje oczy. Jak według ciebie powstało oko? Każde inne. Tak złożone. Bo niby skąd jakaś tkanka na naszym ciele wiedziała, żeby akurat w tych dwóch miejscach stać się światłoczułą? Albo na przykład uczucie. Jak to możliwe, że od jakiegoś wybuchu powstały istoty z na przykład inteligencją albo sumieniem? Ludzie potrafią się porozumiewać pomimo odmiennych języków. Łączą się w pary. Albo, żeby nie zanudzać ludźmi- zwierzęta. Pingwiny łączą się w pary na całe życie. Kiedy jedno z nich umiera dopiero po paru miesiącach decydują się na nowego partnera. Ja nie jestem taka, że chodzę co niedziele do kościoła. Nie, ostatnio sama z siebie byłam w kościele jakieś parę dobrych miesięcy temu. Ale wierzę bo TO nie podlega dyskusji. To jest niewytłumaczalne jak matki dostają nagle niewiarygodnej mocy podnoszenia wielkich kłód zwalonych na ich dzieci. Jak ktoś potrafi się poświęcić ratując na przykład swoje rodzeństwo. To jest miłość. I to jest niewytłumaczalne. Ja wierzę, że nad nami coś jest. I TO coś to jest ktoś kto się za nas poświęcił i zginął za nas. lili7552 odpowiedział(a) o 15:52 Ja natomiast nie potrzebuję dowodu. Wystarcza mi sama wiara. Dlaczego? 1) wychowałam się w religii co ma duży wpływ. 2) Nie potrafię zrozumieć pomysłu że nie ma czegoś takiego jak dusza, życie po życiu i sprawiedliwość, a dowody o jakich się słyszy tylko świadczą o mocy Pana. 3) może to zabrzmi dziecinnie ale po prosty wierze, dla mnie o oczywisty fakt jak 2+2=4 ^.^ sanny59 odpowiedział(a) o 16:15 Bo od początku mnie tak uczono i wcale tego nie żałuje. Bóg istnieje a świadczą o tym jego cuda . Ponieważ się go boję i nie sądzę, że żywot człowieka jest taki beznadziejny, że kończył by się beznadziejną śmiercią. To nie możliwe,że człowiek umrze i to KONIEC, moim zdaniem to jedynie początek hehe ;D EKSPERTOcelotic odpowiedział(a) o 19:20 Ponieważ spotkałem go w moim życiu i wiem, ze istnieje. On zmienił moje życie. blocked odpowiedział(a) o 15:18 A dlaczego mam nie wierzyć? Wszechświat powstał w chwili wielkiego wybuchu...z niczego? sam z siebie z nicości?. To, że teraz żyjemy i myślimy moim zdaniem jest już cudem. 3 planeta od słońca, a dalej życia ani śladu. A poza tym, czy mielibyśmy żyć bez celu? zyskać coś i wspaniale żyć, żeby później to wszystko stracić i tyle? Nie wiem kim jest Bóg, ale wierzę, że On istnieje. Tym wszystkim ktoś musi kierować, wszystkim co żyje i wszystkim co martwe, czasem i przestrzenią, wszystkim co istnieje. Kto dał nam życie? powstało samo z siebie?. kasiamk odpowiedział(a) o 14:37 Wierze w Boga, bo on mnie kocha i jest moim mi życie Jpg odpowiedział(a) o 01:23 wierze w boga bo wychowałem się w polsce i wszyscy wierzą to i ja też a co ma ktos cos do tego? blocked odpowiedział(a) o 18:08 Ponieważ Bóg jest objawiony przez maryjny i jezusowy Kościół przedsoborowy, który został zniszczony i zamieniony w Wielką Nierządnicę podczas Vaticanum II... Ale walka z piekłem trwać będzie nadal, bowiem póki Katolicy będą trwać, dopóty Bramy Piekielne nie pochłoną Kościoła! wojt22 odpowiedział(a) o 21:05 BO Bóg jest i to wystarczy(<: keriii odpowiedział(a) o 19:23 Mi nie trzeba dowodów na istnienie Boga. On po prostu jest. Często Go doświadczam w moim życiu. blocked odpowiedział(a) o 20:17 bo nie raz doświadczyłam Go w życiu. Wierzę w Niego i chce iśc jego drogami ale czasem mi to nie wychodzi.. Ja nie wierzę i nie obchodzi mnie zupełnie kto w co wierzy, ważniejsze jest to żeby był dobrym człowiekiem. Takie moje zdanie. blocked odpowiedział(a) o 18:33 1. Zostałam w takiej wierze Biblii nie mógł napisać jeden zajarany W moim życiu dokonał się cud przy pomocy wody święconej. 4. Inne cuda nie kłamią, ktoś tym musi kierować. 5. W fizyce nic nie tworzy się samo i nic nie znika, to dlaczego my mielibyśmy "znikać"? blocked odpowiedział(a) o 18:27 a dlaczego woda jest mokra? bo po prostu jest i już. tak samo jest z wiarą - po prostu czuję że On jest i już :) łezka95 odpowiedział(a) o 21:54 Ponieważ widzę dookoła dowody na istnienie Boga. To ja cudownie stworzył świat. I Biblia- która jest spisana przez Boga. Tyle razy próbowano całkowicie ją zniszczyć, palono ją na stosach a mimo to przetrwała do dnia dzisiejszego. k10 odpowiedział(a) o 14:57 Bo on znaczy Bog ZAWSZE mi pomaga jak go o cos poprosze zawsze mi da to czego chce w taki czy inny sposob , gdy sie pomodle od razu czuje sie lepiej bo czuje to pozytywno energie ktoro mi wysyla po modlitwie Bo żyjemy . On nas stworzył i z nim umrzemy . <3 niektorzy wierzą bo muszą . ja wierze bo gdyby nie Bog moje zycie nie mailoby sensu . kiedy wszyscy sie ode mnie odwroca on jedyny przy mnie zostanie . z nim zawsze moge porozmawiac nie tylko w kosciele. On zawsze mi pomaga kocham go i nie wyobrażam sobie niedzieli bez mszy św.! Musimy w coś wierzyć:) Bóg to jakby taka nauka że jak będziemy za życia dobrzy dostaniemy nagrodę. Ja osobiście nie wierze w boga, ale do wiary i ludzi wierzących nic nie mam. WIARA UCZY DOBROCI I SZACUNKU , ale żeby ludzie ją przestrzegali :( Bo on jest moją siłą moim wsparciem zawsze moge na nim polegać nigdy mnie nie zawiedzie. On zawsze jest przy mnie moge sie mu wyżalić jak mi jest źle i moge mu powiedzieć o wszystkim co mnie dręczy a on mi zawsze pomoże ... On jest jak dobry przyjaciel <3 Wierzę w Boga, gdyż Bóg daje mi światło, drogę którą wiem że muszę podążać by osiągnąć Życie Wieczne. Wierzę, że to, co jest tu jest tylko tymczasowe. Zobaczcie:Jest źle na Ziemi - Wy mówicie że nie ma Boga;A przecież gdyby Boga nie było, nie byłoby niczego po śmierci = niczego poza TERAZ;Jeżeli nie ma niczego poza tym, co mamy, to dlaczego jest źle?Bo GDZIEŚ po śmierci będzie LEPIEJ! blocked odpowiedział(a) o 14:22 Urodziłam się w takiej wierze, więc czemu mam ją zmieniać? ;] blocked odpowiedział(a) o 09:42 Ponieważ jestem z rodziny Chrześcijańskiej,mam symbole potrzebuję pomocy,modlę się do Pana i mi razy mi pomógł-naprawdę. A pozatym,gdyby nie Pan Bóg nie byłoby nas. Fair12 odpowiedział(a) o 19:28 Wierze w Boga, bo Bóg jest drogą, prawdą i życiem ;3 Wiele razy mi pomógł. I też dlatego ze nie ma dowodów żadnych że Bóg nie istnieje. ;) elax4 odpowiedział(a) o 18:29 Od małego wierze, nie wierze że po śmierci nie będzie niczego, że po prostu zjedzą nas robale, boję się Boga Bez wiary życie nie ma sensu,Bóg istnieję,a nie chce potem iść do piekła,polecam film masz ; (program tzn) ; też adorację lili7552 odpowiedział(a) o 14:12 ludzie PIĘKNE objawione - słowa! Ale życie katolika nie wygląda tak : Bóg pomaga z każdym problemem, dodaje sens ... My żyjemy TAK SAMO tylko wierzymy i chodzimy do kościoła! Nadal gramy na komputerze, chodzimy do szkoły a nie stoimy przy kapliczkach recytując Biblię! julia@9 odpowiedział(a) o 08:08 poniewarz bóg mnie stworzył ja w to wierze on dał nam życie wieczne i umarł za nas na krzyrzu ja wiem żę bóg mnie i karzdego człowieka kocha ja jego terz blocked odpowiedział(a) o 16:47 Wierzę w Jah, ponieważ życie nie ma sensu bez wiary. Każdy w coś wierzy inaczej by satał się " kupą mięsa, która chodzi, je, śpi, wyprużnia się, pracuje itp..." wieżę również w Jah gdyż dał dla człowieka dużo dobrego. blocked odpowiedział(a) o 20:41 LIPCIU odpowiedział(a) o 12:35 Wierze bo czemu by nie, wiele razy mi pomagał, Co to by było gdybym nie wierzył ?! Przecież to by było tak, umieram i jest ciemno na zawsze. A gdy wierze to tak nie będzie Wierze, ponieważ on mi pomaga kiedy np. źle się czuje lub nie wiem co zrobić... Kto raz został ochrzczony i tyle razy przyjął Komunię Świętą oraz się wyspowiadał, nie może odejść od tego, co uczciwie wyznawał ;). Wierszyk wyszedł przypadkiem...Dlatego, że urodziłam się w tej wierze, po co mam to zmieniać?A te wszystkie cuda, dowody?A poza tym, taki sposób stworzenia świata wydaje mi się logiczniejszy. Bo nie uwierzę, że małpa tak po prostu stała się człowiekiem jakąś tam drogą ewolucji albo że wszystkie tkanki i wszystkie atomy tak same z siebie wiedziały, co mają robić. I że to wszystko się nagle wzięło od głupiego wybuchu, czyli tak naprawdę nie wiadomo, skąd, bo niby skąd tak nagle wzięła się trawa? Sama się pojawiła, bo był dobry klimat?Chrześcijaństwo zawiera też sekrety, których nie można pojąć i które każda dobra wiara zawierać powinna - że Bóg istniał od zawsze, że przed stworzeniem świata nie było nic, niepojmowany przez niektórych (przeze mnie tak) fakt, że Jezus wskrzesił Łazarza mimo, że jego ciało zaczęło się już rozkładać oraz przede wszystkim - że jest jeden Bóg i Jezus jest Bogiem, a jednocześnie Jezus i Bóg Ojciec Jahwe to dwie zupełnie odmienne osoby. ѕσgσσ∂ odpowiedział(a) o 21:56 *CR7* odpowiedział(a) o 21:25 blocked odpowiedział(a) o 21:06 ,,rozłup belke a będę w niej, unieś głaz a znajdziesz mnie,, bo Jest blocked odpowiedział(a) o 18:07 Nie wierzę, a inni wierzą bo rodzice mówili, że bóg istnieje. blocked odpowiedział(a) o 18:09 Nie wierzę, nie zaprzeczam. blocked odpowiedział(a) o 18:57 Kayah99 odpowiedział(a) o 23:00 Ja nie mam o nim zdania ...Można powiedzieć , że bardziej jestem na " nie wierzę" no , ale co jeśli być może istnieje ? mnie tam obojętnie . Być może po śmierci będzie wiadomo . Marcel45 odpowiedział(a) o 21:11 Bo jak by nie bylo boga ten świat by nie istniał Ludzie czytam Wasze bzdety o wierze w boga i to nie możliwe że chodzimy do tych samych szkół,czytamy te same książki,oglądamy te same filmy,widzimy co kler wyczynia, a przy odrobinie wysiłku każdy może posiąść wiedzę jak to z tym kościołem było. Można być ignorantem?Wypowiedzi typu Bóg jest bo wierzę że jest a jak byłby dowód że go nie ma i tak bym w niego wierzył, są poza wszelką fanatyków odsyłam do wyznawców się ale be zemnie. Jest istota nadprzyrodzona, która nad nami czuwa. Opiekuje się nami. Miałam poważny wypadek. Uderzyłam się głową o grzejnik, straciłam przytomność. I nic. Tylko szwy. Nawet wstrząśnienia mózgu nie miałam. A poza tym musi coś być po śmierci. Jaki byłby sens życia, gdyby przychodził dzień, w którym wszystko co zrobiliśmy w życiu jest nieważne. Traci się to. I komu by się chciało wymyślać to wszystko. Całą biblię. emmm ale ja ... nie wierzę w Boga xD Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Dlaczego wierzyć w Boga? CZY wierzysz w Boga? Pewni ludzie, którzy wierzą, mają się za znacznie lepszych od tych, którzy nie mają takiej wiary. Ale przypuśćmy, drogi czytelniku, że ktoś poprosi ciebie jako wierzącego w Boga, abyś uzasadnił swoją wiarę. Czy potrafisz jasno wytłumaczyć, dlaczego wierzysz w Boga? Rzecz doprawdy zaskakująca, że większość tych, którzy się podają za chrześcijan, nie potrafi uzasadnić swoich przekonań. Niektórzy obstają przy wierze w Boga po prostu dlatego, że tak postępowali ich rodzice, albo dlatego, że jest to ogólnie przyjęte w środowisku, gdzie mieszkają. Czy jednak takie okoliczności potrafią przekonać drugą osobę do uwierzenia w Boga? Jedna z głównych przyczyn tego, że wiele osób — w tym nawet dzieci niektórych rzekomych chrześcijan — zaczyna wątpić o istnieniu Boga, tkwi właśnie w fakcie, iż wierzący nie potrafią przekonująco umotywować swych poglądów. A szczerze mówiąc, jeśli ktoś nie jest osobiście przeświadczony o słuszności wiary w Boga, to prawdopodobnie nie wytrwa w wierze, gdy ta zostanie poddana próbom. Rzetelna wiara w Boga musi być oparta na faktach, których prawdziwość możemy stwierdzić rozumowo. Jednakże „Boga nikt nigdy nie widział” — powiada starożytny pisarz (Jana 1:18). Jeżeli więc chcemy się przekonać o Jego istnieniu, musimy oprzeć swoją wiarę na innych przesłankach, dających się zaobserwować, i na zebranych osobistych doświadczeniach. Wtedy dopiero z pomocą naszej zdolności rozumowania zdołamy rozwinąć w sobie niewzruszoną wiarę w Boga. SKĄD WZIĘŁO SIĘ WSZYSTKO? Co przychodzi ci na myśl, gdy na przykład obserwujesz wygwieżdżone, jak gdyby bezkresne niebiosa, albo liczne i różnorodne formy życia na ziemi? Czy nie pobudza cię to do zastanowienia nad tym, skąd się wszystko wzięło? Nazywa się to metodą rozumowania od „skutku” do „przyczyny”. Rozmyślając o istniejącym „skutku”, dziele stworzenia, dochodzimy do oczywistego wniosku, że za nim musi się kryć jakaś „przyczyna”. Możesz jednak słusznie zapytać w tym miejscu: Dlaczego ową przyczyną miałby akurat być Bóg? Czy nie może nią być po prostu ślepy przypadek? Pomyśl, na co wskazuje twoje własne doświadczenie. Każdy zegar, rzecz jasna, ma przyczynę sprawczą, czyli kogoś, kto go zbudował. A czy skrupulatnie zaprojektowany czasomierz nie wyjawia czegoś o tej przyczynie, czy nie mówi, że jest tworem logicznie pracującego umysłu, bo tylko taki mógł go obmyśleć? Zegar jest wynikiem pracy rozumnej osoby. Ludzie wszakże ustawiają swe zegary na ziemi według godnych podziwu ciał niebieskich. Regularność ich obrotów, a także ruchy wibracyjne pewnych atomów na ziemi, pozwalają obecnie człowiekowi nastawiać chronometry z dokładnością do bardzo maleńkiego ułamka sekundy. Czy więc ta wspaniała systematyczność, która się przejawia w widzialnym wszechświecie, nie świadczy również o rozumie, o inteligencji? A czy można sobie wyobrazić istnienie rozumu poza osobowością? Sam więc widzisz, że prawo skutku i przyczyny wprost narzuca wniosek, iż dzieło stworzenia dowodzi istnienia wysoce inteligentnej Osoby, jego Sprawcy — to znaczy Boga. Z kolei co powiemy o samym życiu? Czy kiedyś słyszałeś o powstaniu czegoś żywego inaczej niż z wcześniej istniejącego życia? Ludzie, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, na ogół starają się unikać tego prostego pytania. Ale wtedy napotykają równie proste, a jednak kłopotliwe pytania, na przykład takie, jakie postawił Hal Borland w książce The Enduring Patern (Trwały wzorzec): „Wszyscy ci, którzy tłumaczą pochodzenie życia przypadkowym związaniem się pierwiastków chemicznych, co do czego sami przyznają, że nie mogłoby się zdarzyć w obecnych warunkach, odwołują się — być może nieświadomie — do jakiejś siły, która doprowadziła do tego przypadkowego związku. Co to za siła? Osoby zaś, które wierzą, iż życie pojawiło się w pradawnych morzach z nieznanego, lecz odległego miejsca w przestrzeni kosmicznej, muszą się zgodzić z tym, że w owym czasie gdzie indziej istniało życie. Gdzie i w jaki sposób powstało tamto życie? Natomiast ci, którzy doszukują się zalążka życia w kwasie nukleinowym i nawet twierdzą, iż da się podrobić substancję genów, przyznają mimo wszystko, że nie wiedzą, skąd geny bądź kwasy nukleinowe otrzymały tkwiącą w nich siłę życiową albo wzory, w które niezmiennie się układają. Na czym polega ta siła? Skąd wzięły się te wzory? Jeżeli sedno rzeczy tkwi w trudno wykrywalnej zależności pierwiastków, to dlaczego łączą się one w taki sposób, a nie inaczej? Tego rodzaju pytania narzucają się uporczywie, ale do dziś nikt nie znalazł właściwej odpowiedzi.” — Wydanie z roku 1959, strona 244. Z tego wszystkiego jednak, co już wiadomo, rozsądek nakazuje nam wnioskować, że tylko żywy Stwórca mógł powołać do istnienia życie. DLACZEGO MAMY SUMIENIE Wiara w Boga jest też konieczna, by wyjaśnić istotę i cel sumienia działającego w człowieku. Na jakiej podstawie możemy tak twierdzić? Wystarczy krótkie zbadanie tego tematu, aby dostatecznie przekonać myślącego czytelnika. Bez względu na miejsce i czas ludzie zawsze mieli wrodzone poczucie tego, co właściwe, a co niewłaściwe, niekiedy też zwane prawem moralnym albo prawem przyrodzonym; świadomością tą kierowali się w swym postępowaniu. Poświadcza to między innymi Coleman-Norton z Uniwersytetu Princeton w następującej wypowiedzi: „Stwierdzamy, że prawo przyrodzone [czyli poczucie tego, co właściwe lub niewłaściwe] ma trzy cechy charakterystyczne: (1) powszechność, gdyż jego nakazy są zawsze te same w każdym okresie i wśród wszystkich ludzi; (2) niezbędność, ponieważ domaga się tego prawa rozumna natura człowieka; (3) niezmienność, bo nie zależy od żadnego autorytetu ludzkiego.” Niektórzy jednak gotowi są argumentować, że przecież jedna osoba na podstawie swego sumienia może uważać dany czyn za jak najbardziej właściwy, podczas gdy inna będzie go uznawać za coś zupełnie niedopuszczalnego. Niemniej wrodzone prawo moralne w każdym społeczeństwie konsekwentnie potępia te same podstawowe wykroczenia. Antropolog Ashley Montagu poczynił takie spostrzeżenia: „Morderstwo jest wszędzie uważane za przestępstwo, a gdy zabójca zostanie schwytany i oddany w ręce sprawiedliwości, bywa zwykle skazany na śmierć. (...) Przepisy dotyczące kazirodztwa są powszechne. (...) Na ogół własność prywatna jest w poszanowaniu. We wszystkich, nawet prymitywnych społeczeństwach znane są prawa traktujące o osobistej własności, zarówno w odniesieniu do nieruchomości, rzeczy ruchomych, jak i własności niematerialnej”. — „Anthropology and Human Nature” (Antropologia a natura ludzka), wydanie z roku 1957, strony 58, 63, 64. Oczywiście odróżnianie morderstwa od — powiedzmy — obrony własnej może u rozmaitych grup ludzi być oparte na nieco innych zasadach, podobnie jak precyzyjne określenie tego, co się zalicza do kazirodztwa. Szczegółowe przepisy w sprawie kradzieży, obowiązujące w społeczeństwie rolniczym, będą się różnić od analogicznych ustaw wydanych w społeczeństwie przemysłowym. Ale przestępstwo jako takie wszędzie i niezmiennie spotyka się z potępieniem. (Zobacz w Biblii List do Rzymian 2:14, 15). Nic więc dziwnego, że Firth, były wykładowca Uniwersytetu Londyńskiego, zauważył: „Pod wieloma względami przepisy prymitywnej moralności pokrywają się dokładnie z tym, co obowiązuje w wysoce cywilizowanym społeczeństwie.” Właśnie „wysoce cywilizowane społeczeństwo” w naszym XX wieku posłużyło się prawem sumienia, aby po drugiej wojnie światowej w Norymberdze skazać pewnych hitlerowskich przestępców wojennych. Kiedy na swą obronę przytaczali argument, że tylko stosowali się do ustaw państwa narodowosocjalistycznego i wykonywali rozkazy zwierzchników, wskazano im, że należało się kierować „wyższym prawem: wrodzonym poczuciem sprawiedliwości”. Przykładem z ostatnich czasów mogą być Chiny. Mimo że jest to kraj wyraźnie ateistyczny, zdaje się w nim występować silne poczucie moralności, gdyż przystąpiono tam do wytępienia takich praktyk, jak prostytucja. Skąd się bierze to powszechne prawo przyrodzone, prawo moralne, czyli prawo sumienia? Czy znasz jakieś prawo, które by nie miało prawodawcy? Co więcej, czy nie jest rozsądny wniosek, że tylko wybitnie moralna Osoba może być Sprawcą tego wrodzonego prawa, które działało i działa ku oczywistemu dobru, wręcz ku ocaleniu całego rodu ludzkiego? Tą wielce moralną Osobą jest właśnie Bóg. BIBLIJNY DOWÓD ISTNIENIA BOGA Sama Biblia również dowodzi istnienia Boga. W jaki sposób? Spora część Biblii zawiera szczegółowe proroctwa, czyli przepowiednie. Jak dałoby się to wytłumaczyć, gdyby nie było Boga? Rozpatrzmy jeden przykład: Dlaczego Biblia mogła setki lat naprzód zapowiedzieć miejsce narodzin Jezusa? (Mich. 5:1 [2, Gd]; Mat. 2:1-6). — Jego rodowód? (Rodz. 22:15-18; 49:10; 2 Sam. 7:8-16; Mat. 1:1, 2, 6). — Czas jego pojawienia się w charakterze Mesjasza? (Dan. 9:24-27). Z pewnością Jezus sam niewiele mógł uczynić, aby pokierować takimi okolicznościami. A jednak te i setki innych proroctw tego rodzaju, spotykane w Biblii, naprawdę się urzeczywistniły. Jak do tego mogłoby dojść, gdyby nie było dalekowzrocznego Boga? Człowiek nie jest w stanie tak przeniknąć przyszłości. Ponadto istnienie Boga znajduje potwierdzenie w tym wszystkim, co dzięki tej Księdze osiągają ludzie rzeczywiście stosujący zasady biblijne. Zrozumiemy to lepiej na pewnym przeciwstawnym przykładzie. W dobie obecnej ludzkość boryka się z mnóstwem problemów. Niewiele osób optymistycznie się zapatruje na możliwości trwałego ich rozwiązania. Pewien naukowiec w bardzo konserwatywnym czasopiśmie pod nazwą Science wysnuł następujący wniosek: „Mamy mniej niż 50-procentową szansę przeżycia do roku 1980. (...) Termin jest tak krótki, ponieważ nasze problemy mnożą się i narastają na kształt funkcji wykładniczej.” Czy to, co czytasz w gazetach na temat kwestii rasowych, wyścigu zbrojeń, przestępczości i rozpadu rodzin, nie potwierdza wyników badań owego naukowca? W jaskrawym przeciwieństwie do tego ponad półtora miliona świadków Jehowy w przeszło 200 krajach stara się do tych samych zagadnień stosować zasady Biblii, o tyle oczywiście, o ile te problemy wkraczają w ich własne życie. Z jakimi wynikami? Rozpatrzmy niektóre przykłady: Czy w stosunkach ludzi różniących się pod względem rasy dostrzegasz istotną poprawę wśród narodów świata? Większość ludzi gotowa jest zaraz odpowiedzieć: nie; zawzięta nienawiść na tle rasowym panuje na każdym kontynencie. O świadkach Jehowy jednak czytamy takie oto wypowiedzi: „Do dziś jestem pod wrażeniem ich niekłamanego szacunku dla ludzi ze wszystkich ras. Świadkowie Jehowy, inaczej niż ci, którzy pełnią tylko służbę warg na rzecz doktryny o braterstwie międzyrasowym, mile witają wszystkich w swojej społeczności — nawet na stanowiskach wybitnie kierowniczych — bez względu na kolor skóry czy inne cechy zewnętrzne.” — G. Norman Eddy w piśmie Journal of Bible and Religion. Czy wysiłki ludzi podejmowane w ciągu tysięcy lat zdołały położyć kres wojnie? Czyż teraz nie nagromadzono więcej oręża niż w jakimkolwiek minionym okresie dziejów? Odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Niemniej jednak świadkowie Jehowy, przejąwszy się słowami Biblii zapisanymi w Księdze Izajasza 2:2-4 i mając je za nakaz od Boga, ‚przekuli miecze swe na lemiesze’. Barier narodowościowych nie biorą za powód do nienawiści i zabijania. W artykule od redakcji gazety Union, ukazującej się w kalifornijskim mieście Sacramento, podano w roku 1965, co następuje: „Wystarczy powiedzieć, że gdyby cały świat żył zgodnie z wiarą świadków Jehowy, skończyłby się przelew krwi, zniknęłaby nienawiść, a królem zostałaby miłość.” Oprócz tego w sytuacji, gdy prawie wszędzie w tempie nigdy dotąd nie spotykanym wzmaga się przestępczość, dobrze znane wszystkim jest zamiłowanie do porządku, jakie cechuje świadków Jehowy. Pismo The Chronicle z Piscataway (w stanie New Jersey) poczyniło następujące spostrzeżenia: „Wiemy z osobistych kontaktów ze świadkami Jehowy, gdy byli tutaj [z okazji zgromadzenia] w roku 1950, że dokładali wszelkich starań, aby przestrzegać możliwie jak najdokładniej wszystkich przepisów miejskich.” Liczba rozwodów i rozprzężenie wśród młodzieży osiąga z każdym dniem nowe wyżyny. Z drugiej strony charakterystyczną cechą świadków Jehowy są dobrze wychowane rodziny. Książka Christians of the Copperbelt (Chrześcijanie w zagłębiu miedziowym) donosi o rodzinach świadków w pewnej okolicy Afryki: „Rodzice z ruchu Strażnicy bardzo się przykładają do wychowania młodzieży w swoich domach. (...) Rodziny z ruchu Strażnicy, jakie mieliśmy możność poznać, wydają się wyjątkowo zgrane i szczęśliwe w swoim gronie.” Rzeczywiście, świadkowie Jehowy znaleźli realne rozwiązanie wszystkich tych problemów i jeszcze wielu innych. Żaden jednak specjalista na ziemi nie wskazał im skutecznego wyjścia z trudnych sytuacji. Sukces świadków Jehowy jest możliwy tylko dzięki temu, że stosują się do Biblii. Wobec tego Biblia musi pochodzić ze źródła wyższego niż najbardziej nawet błyskotliwy umysł ludzki. Źródłem tym jest Bóg. WIARA NADAJE SENS ŻYCIU Ludzie miłujący prawdę znajdą, tak jak świadkowie Jehowy, jeszcze inny przekonujący argument na potwierdzenie istnienia Boga. Na czym on polega? Tylko dzięki wierze w Boga może człowiek mieć sensowny cel w życiu. Ale może odrzekniesz: Jak to? Czyż właśnie Bóg nie jest odpowiedzialny za śmierć i cierpienia? A jaki sensowny cel nadają one życiu? Czy wiesz o tym, drogi czytelniku, że Biblia wcale nie uczy, iż cierpienia i śmierć pochodzą od Boga? Wręcz przeciwnie, w pierwszej swej księdze składowej Biblia wyraźnie ukazuje, że sam człowiek ściągnął na siebie zarówno ból, jak i śmierć. Co więcej, Pismo święte dowodzi, że zamiast dopuszczać, aby obecne złe warunki trwały bez końca, Bóg wkrótce położy im kres i z powrotem ustanowi na ziemi raj. Większość tych, którzy zmarli, wówczas powróci do życia przez zmartwychwstanie. Ale tylko wiara w Boga umożliwia takie napawające otuchą zrozumienie istoty rzeczy. — Rodz. 3:3, 17-19; Kohel. 7:29; Jana 5:28, 29; Apok. 21:3, 4. Z drugiej strony załóżmy, że nie wierzysz w Boga. Czy w tej sytuacji dostrzegasz sens w tysiącach lat panowania niegodziwości? Czy potrafisz w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić istnienie takich warunków? Przypuśćmy, że umiera babka twojego dziecka lub jego rówieśnik z ławy szkolnej. Czy potrafisz przekonująco wytłumaczyć dziecku, dlaczego w ogóle musimy się liczyć ze śmiercią? Kto zastanawia się nad przeciwieństwem, które zachodzi między wiarą a niewiarą w Boga, ten dochodzi do podobnego wniosku, jak pewien autor artykułu z gazety Chicago Tribune: „Większość ateistycznych poglądów na świat, które na przykład zakładają, jakoby człowiek był po prostu biologicznym tworem przypadku dryfującym w bezdennej próżni, pozostawia wrażenie zimnych, płytkich i absurdalnych.” Jakże więc rozsądne jest przyjęcie wiary w Boga! Życie wtedy ma sens! Oczywiście mogą cię interesować jeszcze inne kwestie, dotyczące Boga albo warunków bytowania na ziemi. Dlaczego nie miałbyś rozważyć tego, na co w toku wyjaśnień świadkowie Jehowy wskażą ci z Biblii? Poproś świadków Jehowy, aby ci osobiście wytłumaczyli, co może zdziałać dla ciebie wiara w Boga. Za tę usługę nie pobierają żadnych opłat. [Ilustracja na stronie 14] Zegarek jest tworem rozumnego człowieka. Czyż ciała niebieskie, według których regulujemy zegary, nie muszą również być dziełem jakiegoś Stworzyciela?
dlaczego wierzę w boga